W paszy podawanej koniom w Janowie znaleziono antybiotyki używane w przemysłowej hodowli drobiu – pisze „Rzeczpospolita”. Są dla koni śmiertelne.

Konie w stadninie w Janowie Podlaskim /Wojciech Pacewicz /PAP

W sobotę w słynnej stadninie koni w Janowie Podlaskim padła należąca do Shirley Watts, żony muzyka z The Rolling Stones, klacz Amra. Stwierdzono u niej rozległy skręt jelit cienkich. Identyczną przyczynę śmierci podano także w przypadku klaczy Preria, która padła w Janowie w połowie marca.

Jak ustaliła „Rzeczpospolita", po zgonie Prerii nowy szef stadniny w Janowie – Marek Skomorowski – zlecił Instytutowi Weterynarii w Puławach badanie paszy, jaką karmiono konie. W próbkach owsa znajdowały się niedopuszczalne i niebezpieczne dla koni antybiotyki, które dodaje się do pasz dla kurcząt rzeźnych. Jeden w bardzo wysokim stężeniu.

Ten antybiotyk nie miał prawa znaleźć się w owsie podawanym koniom. Nie potrafimy racjonalnie wytłumaczyć, jak mógł się tam znaleźć. To mógł zrobić tylko człowiek, by zaszkodzić zwierzętom – mówi „Rzeczpospolitej” osoba znająca wyniki badań.

Instytut z Puław badał cztery próbki paszy. Według informacji „Rzeczpospolitej” w dwóch znajdowały się antybiotyki, których nie stosuje się w hodowli koni. W próbce owsa nr 2 odkryto środek o nazwie monenzyma (z grupy kokcydiostatyków) w ilości 0,43 mg na kilogram – to znacznie przekroczone dawki stosowane u zwierząt rzeźnych. Kokcydiostatyki odkryto także w drugiej próbce owsa w śladowej lub małej ilości.

Gazeta ustaliła, że identycznemu badaniu poddano pasze, które podawano Amrze. Ich analiza jeszcze trwa.

Więcej w dzisiejszym wydaniu "Rzeczpospolitej".

(mpw)