Dziś mija ultimatum Brukseli w sprawie przyjęcia przez polski rząd tzw. planu dobrowolnej likwidacji stoczni w Gdyni i Szczecinie. To oferta unijnej komisarz do spraw konkurencji Neelie Kroes.

Rząd został postawiony pod murem. Zdaniem Komisji Europejskiej dotychczasowe odpowiedzi Warszawy nie były jasne. Teraz Bruksela czeka na jasną odpowiedź – tak albo nie.

Albo unijne warunki, albo stocznie zbankrutują

Bruksela stawia polskiemu rządowi ultimatum w sprawie stoczni - dowiedziała się brukselska korespondentka RMF FM, Katarzyna Szymańska-Borginon. Komisja Europejska w liście wysłanym do Warszawy dała gabinetowi Donalda Tuska zaledwie kilka dni na zaakceptowanie planu przekształceń i likwidacji... czytaj więcej

Przyjęcie planu Kroes oznacza, że bankructwo stoczni byłoby procesem kontrolowanym; odrzucenie byłoby równoznaczne z klasyczną upadłością, bo stocznie musiałyby zwrócić wielomiliardową pomoc państwa. Majątek zakładów zostałby wówczas wyprzedany przez syndyka wyłącznie w interesie wierzycieli, a więc rozdrobniony, i nie byłoby szans na utrzymanie zatrudnienia i produkcji stoczniowej.

Stoczniowcy plan Kroes odrzucają. Dzisiaj powinniśmy poznać stanowisko rządu.

Jeśli polski rząd zgodzi się na plan proponowany przez Komisję, przekreśli szansę na dalszą produkcję statków w Gdyni i Szczecinie. To gorsze niż upadłość - tak twierdzą związkowcy, których cytuje dziś „Rzeczpospolita”.