Andrzej Lepper znów w rządzie. Wczoraj prezydent wręczył mu nominację na wicepremiera i ministra rolnictwa. Oznacza to powrót koalicji PiS-Samoobrona-LPR. Ale trójporozumienie nie ma już większości.

Uroczystość wręczenia nominacji była zamknięta dla mediów. Chwilę wcześniej liderzy trzech partii mieli pod okiem prezydenta podpisać umowę koalicyjną.

Czy to oznacza, że Lech Kaczyński przybija swoją pieczęć na koalicji PiS-u z Lepperem? Pan prezydent od dawna deklarował, że zależy mu na większości w parlamencie, stąd miejsce podpisania tej umowy - stwierdził rzecznik PiS Adam Bielan. Zaznaczył jednak, że „to nie daje żadnych gwarancji”. Dodał też, że Samoobrona otrzymuje te same stanowiska, które miała kilka tygodni temu.

O powrocie Leppera do rządu debatował Komitet Polityczny PiS. Ten sam, który miesiąc temu zdecydował o wyrzuceniu go z gabinetu. O randze spotkania na szczycie partii może świadczyć, że zwołano je naprędce, a członkowie kierownictwa partii zrezygnowali z udziału w premierze filmu „Karol – papież, który pozostał człowiekiem”.

Kolejny poseł opuścił szeregi Samoobrony. Po odejściu Henryka Młynarczyka sejmowa reprezentacja partii Andrzeja Leppera liczy 47 posłów. A to oznacza, że nawet jeżeli dojdzie do koalicji PiS-Samoobrona-LPR, nie będzie ona miała większości. czytaj więcej

Pojawił się jednak problem, ponieważ klub Samoobrony opuścił jeden z posłów. A to oznacza, że koalicja może liczyć na 230 głosów, czyli dokładnie połowę. W związku z tym kierownictwo PiS zdecydowało o rozpoczęciu rozmów z klubem Ruchu Ludowo-Narodowego. A ten został założony przez uciekinierów z Samoobrony.