​Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie - tak Rzecznik Praw Obywatelskich uzasadnia oczekiwanie, że sędziowie Mariusz Muszyński i Henryk Cioch wyłączą się z postępowania w sprawie jego wniosku, dotyczącego trzech ustaw o Trybunale Konstytucyjnym.

Adam Bodnar /Michał Dukaczewski /RMF FM

List Adama Bodnara to dość kąśliwy i osobisty tekst. "Jak Panom dobrze wiadomo, konsekwentnie składam wnioski o wyłączenie Panów ze składów Trybunału w każdej sprawie z moim udziałem. W tej sprawie za oczywistą należy uznać fundamentalną w cywilizowanych państwach prawa zasadę, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. Dlatego też uznałem za zbędne złożenie wniosków o wyłączenie Panów z rozpatrywania tej sprawy, ufając że - nawet w czasach konstytucyjnej smuty - powołana wyżej fundamentalna zasada nie została zapomniana" - czytamy.

>>> PRZECZYTAJ LIST ADAMA BODNARA

List na adresatach raczej wrażenia nie zrobił. Wniosek Bodnara będzie przez Trybunał rozpatrzony z udziałem obu tzw. sędziów-dublerów. Mariusz Muszyński jest nawet przewodniczącym składu orzekającego.

Adam Bodnar już od dłuższego czasu apeluje do TK o wyłączenie tych dwóch sędziów, gdyż - jego zdaniem - są to osoby "nieuprawnione do urzekania w Trybunale". Uzasadnia to tym, że w grudniu 2015 roku Muszyński i Cioch (a także śp. Lech Morawski) zostali wybrani przez Sejm, choć według Bodnara te stanowiska były już zajęte.

RPO uważa, że wcześniej, w październiku, Sejm w prawidłowy sposób wybrał trzech sędziów, którzy potem nie zostali zaprzysiężeni przez prezydenta. Bodnar twierdzi, że Sejm nie może odwołać swojego wyboru, unieważnić go, stwierdzić jego bezprzedmiotowości. 

(az)