Ambasador Siergiej Andriejew i inni przedstawiciele służb dyplomatycznych Federacji Rosyjskiej w Polsce, oficjalna delegacja władz pobliskiego obwodu kaliningradzkiego i grupa dziennikarzy z Rosji uczestniczyła w obchodach 71. rocznicy śmierci gen. Iwana Czerniachowskiego. Zorganizowano je w Pieniężnie w woj. warmińsko-mazurskim – mimo że stojący tam monument jest już częściowo zdemontowany i ogrodzony.

Przedstawiciele administracji rosyjskiej złożyli kwiaty przed pomnikiem generała Iwana Czerniachowskiego /Tomasz Waszczuk /PAP

Metalowe popiersie sowieckiego dowódcy odpowiedzialnego za likwidację AK na Wileńszczyźnie i upamiętniające go napisy usunięto z pomnika we wrześniu ub. roku - na polecenie władz Pieniężna. Pozostała jedynie pusta betonowa kolumna i cokół z płaskorzeźbami czerwonoarmistów. Teren jest ogrodzony siatką ze względu na niedokończone prace rozbiórkowe.

Niedzielne uroczystości zorganizowano w związku z przypadającą 18 lutego rocznicą śmierci gen. Iwana Czerniachowskiego, który poległ w 1945 r. podczas operacji wschodniopruskiej. Rosjanie złożyli wieńce i kwiaty przed zamkniętą bramą ogrodzenia. Przywieźli też ze sobą portret generała.

W obchodach uczestniczył ambasador Siergiej Andriejew i inni przedstawiciele służb dyplomatycznych Federacji Rosyjskiej w Polsce, oficjalna delegacja władz pobliskiego obwodu kaliningradzkiego i grupa dziennikarzy z Rosji. Był też poczet sztandarowy Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II wojny św. i grupa ludzi z transparentem "Ruch Suwerenności Narodu Polskiego".

Ambasador zapowiada, że mimo iż pomnika nie ma, to nadal w Pieniężnie będą organizowane rocznicowe obchody

Ambasador Andriejew powiedział dziennikarzom, że chociaż pomnika praktycznie już nie ma, to i tak dla Rosjan będzie to miejsce związane z pamięcią po Czerniachowskim, bo tam generał został śmiertelnie ranny. Dlatego - jak zapowiedział - nadal będą tam organizowane rocznicowe obchody.

Pytany, czy Rosja skorzysta z propozycji władz Pieniężna, żeby zabrać popiersie Czerniachowskiego do siebie, odpowiedział, że jego zdaniem pomnik ma sens tylko wówczas, gdy stoi w miejscu związanym z wydarzeniem, które upamiętnia. Jak mówił, gdyby monument został przeniesiony, to byłby już "pomnikiem czegoś innego".

Andriejew odniósł się też do zapowiedzi władz Pieniężna, że na miejscu po pomniku Czerniachowskiego miałoby powstać takie upamiętnienie ofiar wojny, które nie będzie dzielić Rosjan i Polaków. W ogóle jesteśmy za powstaniem miejsc pamięci, naszej wspólnej walki, braterstwa broni, wspólnej pamięci, ale jeśli nie jest to wbrew pamięci o naszych bohaterach - stwierdził.

Ambasador o zimnej wojnie: Tak jest, ale to nie nasz wybór

Ambasador był również pytany o wypowiedź premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa, który w sobotnim wystąpieniu na forum Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa obarczył Zachód odpowiedzialnością za nową zimną wojnę pomiędzy jego krajem a Zachodem. Dyplomata został też poproszony o komentarz do słów prezydenta Andrzeja Dudy, który ocenił, że Rosja, kiedy mówi o powrocie do zimnej wojny, próbuje podważyć ład w Europie.

Moim zdaniem, wczoraj premier Miedwiediew wszystko jasno powiedział w swoim wystąpieniu. Nie mam niczego do dodania - odpowiedział Andriejew.

Dyplomata przyznał jedynie, że rosyjski premier powiedział, że "faktycznie jesteśmy teraz w stanie nowej zimnej wojny". Niestety tak jest, ale to nie nasz wybór - stwierdził ambasador.

Po uroczystościach przy pomniku rosyjska delegacja odwiedziła miejscowy cmentarz, na którym znajdują się groby 166 czerwonoarmistów poległych w walkach z Niemcami w 1945 r.

Gmina ma trzy lata na rozbiórkę pomnika

Według informacji przekazanych PAP przez burmistrza Pieniężna Kazimierza Kiejdo, strona rosyjska została uprzedzona, że miejsce, "na którym znajdował się obiekt upamiętniający gen. Czerniachowskiego w myśl polskiego prawa jest terenem budowy" i dlatego zostało zabezpieczone przed dostępem osób nieuprawnionych.

Kiejdo powiedział PAP, że o planowanej uroczystości w Pieniężnie zawiadomili go pisemnie przedstawiciele władz obwodu kaliningradzkiego. Jak zastrzegł, nie wystąpili oni jednak o zgodę na publiczne zgromadzenie, a jedynie zwrócili się z prośbą o uporządkowanie otoczenia pomnika. Dlatego w przesłanej Rosjanom odpowiedzi zaproponował im odwiedzenie w tym dniu cmentarza żołnierzy radzieckich. Jak napisał, "jest on zawsze bardzo dobrze utrzymany i nie wymaga szczególnego przygotowania na ewentualne uroczystości".

Zdaniem burmistrza zgodnie z zezwoleniem na rozbiórkę - wydanym przez starostwo w Braniewie - gmina ma trzy lata na dokończenie demontażu pomnika. Prace będą sfinansowane z publicznej zbiórki, ogłoszonej przez miasto i organizacje kombatanckie AK. Na ten cel potrzeba jeszcze ok. 25-30 tys. zł.

Przez lata pomnik był zapomniany i zarastał krzakami

Pomnik Czerniachowskiego zbudowano w latach 70 ub. wieku niedaleko miejsca, gdzie radziecki dowódca został śmiertelnie raniony odłamkiem pocisku artyleryjskiego. Do czasu ogłoszenia przez władze miasta woli usunięcia monumentu Rosjanie nie organizowali oficjalnych uroczystości w tym miejscu. Pomnik od lat stał praktycznie zapomniany i zarastał krzakami. Decyzja lokalnego samorządu o likwidacji pomnika wywołała ostre protesty Rosji.

Według polskich historyków Czerniachowski odegrał "rolę zdecydowanie negatywną wobec Polski i Polaków". Jako dowódca 3. Frontu Białoruskiego był odpowiedzialny za aresztowanie płk. Aleksandra Krzyżanowskiego "Wilka" i rozbrojenie 6-8 tys. żołnierzy wileńskiej AK. Wielu z nich zostało zesłanych do łagrów lub przymusowo wcielonych do Armii Czerwonej. Natomiast dla Rosjan jest on jednym z najzdolniejszych dowódców z czasów II wojny i dwukrotnym Bohaterem Związku Radzieckiego.

Czerniachowskiego, który zginął 18 lutego 1945 r., pochowano w Wilnie. Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości jego szczątki przeniesiono na cmentarz w Moskwie. Wileński pomnik generała zabrano natomiast do rosyjskiego Woroneża.

(mpw)