To konferencja poczdamska w 1945 roku ustaliła, do kogo ma trafić złoto nazistów. Tak rosyjscy historycy tłumaczą prawa Rosji do "złotego pociągu" spod Wałbrzycha.

Złoty pociąg ma znajdować się w okolicach Wałbrzycha /Maciej Kulczyński /PAP

W Poczdamie ustalono, że złoto III Rzeszy ma po odnalezieniu zostać po równo podzielone między USA, Francję, Wielką Brytanię i Związek Radziecki - tłumaczy historyk Andriej Swietienko. Co więcej, Niemcy posiadali skonfiskowane złoto również innych krajów.

Belgijskie i holenderskie złoto, czeskie i austriackie, trzy wagony złota z banków sowieckiej Ukrainy, jeden wagon z cerkiewnym złotem z Rumunii, 120 ton tzw. złota Mussoliniego oraz 100 ton złota dyktatora Chorwacji - wylicza Swietienko.

Dlatego też - jak twierdzi historyk - jeśli "złoty pociąg" faktycznie zostanie odnaleziony w Polsce, pretendentów do znalezionych w nim skarbów będzie bardzo wielu.

O tym, że w okolicach Wałbrzycha (Dolnośląskie) zlokalizowano historyczny pociąg z okresu II wojny św., media informują od kilku dni. Prawnicy reprezentujący dwie osoby prywatne zgłosili ten fakt miejscowemu samorządowi oraz MKiDN. Domagają się od Skarbu Państwa uznania prawa do zażądania przysługującego im - ich zdaniem - 10 proc. znaleźnego.

Pojawiły się spekulacje, że może chodzić o tzw. pociąg ze złotem i innymi cennymi rzeczami, którym pod koniec wojny rzekomo wywieziono z Wrocławia kosztowności, m.in. dzieła sztuki. Nigdy nie odnaleziono jednak zawartości ani samego pociągu.

(abs)