W 2015 roku miał miejsce regres wolności prasy we wszystkich regionach świata – wynika z zestawienia publikowanego przez organizację Reporterzy bez Granic (RsF). Polska spadła o 29 oczek i zajmuje aktualnie 47. miejsce w rankingu wolności prasy.

Zdj. ilustracyjne /Michał Walczak /PAP

Według RsF w Polsce zagrożona jest "wolność mediów i pluralizm". Organizacja pisze w raporcie, że "krótko po wygranych wyborach w 2015 roku konserwatywny PiS przyjął ustawę medialną upoważniającą rząd do powoływania i odwoływania szefów państwowego radia i telewizji".

Zgodnie z drugą przygotowywaną ustawą kontrakty wszystkich pracowników tych mediów miałyby być rozwiązane - dodano. Ponadto "Komisja Europejska, zaniepokojona, czy członek Unii Europejskiej nie narusza podstawowych wartości UE, wszczęła procedurę mającą na celu zapewnienie poszanowania praworządności w Polsce" - głosi raport.

Do wyników raportu odnieśli się na konferencji prasowej w Sejmie posłowie PO. Rzecznik Platformy Jan Grabiec ocenił, że spadek Polski w rankingu jest "dramatyczny". Jest to bardzo ważna i jednocześnie smutna wiadomość obrazująca i ilustrująca to, co dzieje się w ostatnich miesiącach w mediach w Polsce, jak wygląda "dobra zmiana" w zakresie funkcjonowania mediów - mówił Grabiec.

Według niego, obecnie informacje, jakie docierają do obywateli są "informacjami selekcjonowanymi". Nie ma prawdziwej wolności słowa bez wolności czwartej władzy, jaką są media, zwłaszcza media publiczne - powiedział rzecznik Platformy.

Inny poseł PO Krzysztof Brejza zaznaczył, że gdy jego ugrupowanie oddawało władzę w 2015 roku, "Polska w tym rankingu zajmowała bardzo wysokie - 18. miejsce, wyprzedzając m.in. Australię i Wielką Brytanię". Po kilku miesiącach "dobrej zmiany" w mediach, tego "skoku" na media publiczne w Polsce i tworzenia mediów rządowych, Polska traci blisko 30 miejsc w tym rankingu - powiedział Brejza.

Można powiedzieć, że nie jest jeszcze tak źle, bo w 2006 roku, w środku rządów PiS byliśmy na miejscu 58.
- ironizował.

Myślę, że przebieg tej konferencji prasowej jest najlepszym dowodem na to, że wolność słowa i wolność mediów jest w Polsce w żaden sposób niezagrożona - powiedział na konferencji prasowej w Szczecinie wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Minister zwrócił uwagę na przypadek innego europejskiego kraju. W Polsce nie do pomyślenia byłoby, aby rząd tak, jak stało się to w Niemczech, zakazywał głównym programom informacyjnym pokazywania jakichś treści. Mam tu na myśli zakaz pokazywania przypadków gwałtów czy molestowania kobiet ze strony imigrantów - dodał.

Wydaję mi się, że w zbyt dużym stopniu bierzemy pod uwagę to, co inni o nas mówią. Ważne jest, abyśmy lepiej nauczyli się szanować siebie wzajemnie - kontynuował Gowin. Jeżeli w naszych wewnętrznych polskich debatach będzie więcej szacunku i więcej zrozumienia dla racji drugiej strony, to w ten sposób zbudujemy też pozytywny wizerunek za granicą - dodał.

Publikowana od 2002 roku ocena stanu wolności prasy w 180 państwach świata opiera się na kilku wskaźnikach, jak pluralizm i niezależność mediów, ramy prawne, autocenzura czy transparentność.

W raporcie wskazano, że w 2015 r. miejsce miał regres wolności prasy we wszystkich regionach świata, a zwłaszcza w państwach obu Ameryk, które po raz pierwszy wyprzedziły pod tym względem Afrykę.

Wszystkie wskaźniki klasyfikacji wskazują regres (wolności prasy). Wiele władz publicznych próbuje przejąć kontrolę w swych krajach, obawiając się zbyt dużego otwarcia na debatę publiczną - skomentował sekretarz generalny Reporterów bez Granic Christophe Deloire. Obecnie każdej władzy jest coraz łatwiej bezpośrednio zwracać się do ludzi dzięki nowym technologiom, a więc dochodzi do coraz większej przemocy wobec tych, którzy przedstawiają niezależną informację - wskazuje.

Jego zdaniem "wkraczamy w nową erę propagandy, gdzie nowe technologie umożliwiają po niskich kosztach rozpowszechnianie własnego dyskursu, własnej informacji pod dyktando". W obliczu tego dziennikarze sprawiają kłopoty - dodaje.

Wolność mediów upada na całym świecie

Publikowana od 2002 roku ocena stanu wolności prasy w 180 państwach świata opiera się na kilku wskaźnikach, jak pluralizm i niezależność mediów, ramy prawne, autocenzura czy transparentność.

W raporcie wskazano, że w 2015 roku miejsce miał regres wolności prasy we wszystkich regionach świata, a zwłaszcza w państwach obu Ameryk, które po raz pierwszy wyprzedziły pod tym względem Afrykę.

Wszystkie wskaźniki klasyfikacji wskazują regres (wolności prasy). Wiele władz publicznych próbuje przejąć kontrolę w swych krajach, obawiając się zbyt dużego otwarcia na debatę publiczną - skomentował sekretarz generalny Reporterów bez Granic Christophe Deloire. Obecnie każdej władzy jest coraz łatwiej bezpośrednio zwracać się do ludzi dzięki nowym technologiom, a więc dochodzi do coraz większej przemocy wobec tych, którzy przedstawiają niezależną informację - wskazuje.

Jego zdaniem "wkraczamy w nową erę propagandy, gdzie nowe technologie umożliwiają po niskich kosztach rozpowszechnianie własnego dyskursu, własnej informacji pod dyktando". W obliczu tego dziennikarze sprawiają kłopoty - dodaje.

Co raz więcej zabójstw dziennikarzy w Ameryce Środkowej

Raport RsF zwraca uwagę, że chociaż wolność prasy zmniejszyła się we wszystkich strefach geograficznych, to pod tym względem regres odnotowano zwłaszcza na kontynencie amerykańskim z powodu zabójstw dziennikarzy w Ameryce Środkowej.

W Ameryce Łacińskiej "przemoc instytucjonalna (jak w Wenezueli, która znalazła się na 139. miejscu w rankingu RsF, czy Ekwadorze - 109.), przemoc związana z przestępczością zorganizowaną (jak w Hondurasie - 137.), bezkarność (jak w Kolumbii - 134.), korupcja (jak w Brazylii - 104.), koncentracja mediów (jak w Argentynie - 54.) stanowią główne przeszkody dla wolności prasy" - podkreślono w raporcie.

W Ameryce Północnej chodzi z kolei o kontrolę internetu w Stanach Zjednoczonych, które pod względem wolności prasy uplasowały się w rankingu RsF na 41. miejscu, a Kanada na 18, spadając o 10 miejsc.

Obie Ameryki plasują się za Afryką, chociaż Afryka Północna i Bliski Wschód pozostają regionami świata, gdzie dziennikarze "są najbardziej poddawani ograniczeniom wszelkiego typu".

"W krajach ogarniętych kryzysem zawód dziennikarza to brawura"

W pewnych krajach będących w kryzysie, takich jak Irak (158. miejsce), Libia (164.) i Jemen (170.), "wykonywanie zawodu dziennikarza to brawura" - podkreśla organizacja. I cieszy się z poprawy sytuacji w Tunezji (96.), która podskoczyła w rankingu o 30 miejsc. Według szefa organizacji jest to dowód na "konsolidację pozytywnych efektów rewolucji" z czasów arabskiej wiosny, która przetoczyła się w 2011 roku przez Afrykę Północną.

Według RsF najniebezpieczniejszymi krajami dla dziennikarzy jest, tak jak w zeszłym roku, Syria (177.), tuż za Chinami (176.). Ranking zamykają Turkmenistan (178.), Korea Północna (179.) i Erytrea (180.).

W raporcie zwrócono uwagę na Burundi, które w 2015 roku było miejscem bardzo agresywnych zajść wobec dziennikarzy po kontestowanej kandydaturze, a później reelekcji prezydenta Pierre'a Nkurunzizy. Kraj ten spadł w rankingu o 11 miejsc na 156.

W klasyfikacji RsF o 11 oczek spadła też Japonia (72), ponieważ wiele mediów, w tym publiczne, "zastosowało autocenzurę wobec premiera".

Tymczasem najlepsza sytuacja pod względem wolności prasy panuje już szósty rok z rzędu w Finlandii, a także w Holandii i Norwegii.

Celem tzw. dużej ustawy medialnej, której projekt jest przygotowywany w Polsce, jest przekształcenie TVP, Polskiego Radia i PAP ze spółek prawa handlowego w instytucje mediów narodowych, a także zastąpienie abonamentu rtv, powszechną składką audiowizualną, ściąganą wraz z opłatą za prąd. Krzysztof Czabański, wiceminister kultury i pełnomocnik rządu ds. reformy mediów, mówił w tym tygodniu, że pojawia się coraz więcej argumentów na rzecz tego, by po przekształceniu wygaszać umowy tylko z kadrą kierowniczą, a nie ze wszystkimi pracownikami.

(az)