Na kilkanaście dni przed początkiem roku szkolnego zapytaliśmy rodziców, warszawskich samorządowców i nauczycieli o ocenę przygotowania reformy edukacji przez Annę Zalewską. "To niestety jest jedynka i to z bardzo skandalicznym nieprzygotowaniem" - mówi prezes fundacji Przestrzeń dla Edukacji Iga Kazimierczyk. "Zdecydowanie jedynka, pomysł likwidacji gimnazjów jest nieuzasadniony" - dodaje Joanna Gospodarczyk, dyrektor Wydziały Edukacji w stolicy. "To jest absolutnie ocena nieodpowiednia i nie ulega wątpliwości, że na tę ocenę pani minister ciężko zapracowała przez ostatnich kilka miesięcy" - ocenia Sławomir Broniarz, prezes ZNP. Ministerstwo twierdzi jednak, że "reforma przebiega zgodnie z planem" i ze strony resortu nie ma żadnych opóźnień.

zdj. ilustracyjne /Paweł Balinowski /RMF FM

Rodzice: Wielka niewiadoma

Nowy rok szkolny to zdaniem rodziców "wielka niewiadoma". Najbardziej prozaiczna rzecz, czyli podręczniki, miały być gotowe, a tymczasem jak patrzymy na listę ministerialną, to spora część czeka na dopuszczenie - wylicza Iga Kazimierczyk. Spora część nauczycieli dokonywała wyboru na ostatnią chwilę albo patrząc na okładki -  dodaje.

Kolejne problemy to, zdaniem rodziców, trudności z pomieszczeniem wszystkich roczników w jednej szkole, brak miejsc w przedszkolach przez cofnięcie do nich sześciolatków i brak czasu na remonty. To były tylko dwa miesiące wakacji, mamy sygnały od dyrektorów, że część remontów będzie jeszcze trwać we wrześniu - wylicza prezes fundacji Przestrzeń dla Edukacji. Chcemy reformy oświaty, ale żaden z postulatów tej reformy nie kieruje nas w kierunku nowoczesnej, dobrej, przygotowanej szkoły - podsumowuje Kazimierczyk.

Warszawa: Nie unikniemy chaosu, robimy jako samorząd, żeby było jak najlepiej

Stolica jeszcze przed pierwszym dzwonkiem przeprasza za zamieszenia związane z reformą. Robimy to w ekstraordynaryjnym tempie. Zmieniamy wygląd i funkcję kilkuset szkół - tłumaczy dyrektor Wydziału Edukacji Joanna Gospodarczyk. Od razu mogę przeprosić rodziców za pewne zamieszenie, ale mam nadzieję, że przez wrzesień uda się wszystko sprawić, żebyśmy byli gotowi - obiecuje.

W Warszawie na ponad sto gimnazjów żadne nie jest likwidowane. Prawie wszystkie zostaną przekształcone w szkoły podstawowe, w siedmiu znajdą się technika albo licea.

Na prace dostosowujące szkoły do reformy Warszawa wydała ponad 70 milionów złotych. Chodzi między innymi o przebudowę toalet, dostosowanie klas do potrzeb najmłodszych dzieci, budowę i wyposażenie pracowni przedmiotowych, czy stworzenie świetlic i placów zabaw przy dawnych gimnazjach.

Udało się nam przygotować wniosek na siedem milionów złotych, MEN przyznał nam tylko 3,5 miliona - wylicza dyrektor Gospodarczyk.

Trudne dla stolicy będą także decyzje kadrowe. Na razie nie ma ostatecznych szacunków liczby nauczycieli, którzy stracą pracę. W maju było ponad tysiąc nauczycieli gimnazjów, którym nie przedłużono umów, część z nich może znaleźć pracę w przedszkolach. W stolicy dziesięciokrotnie wzrośnie liczba nauczycieli, którzy będą pracować w więcej niż jednej szkole. Najtrudniejsza będzie sytuacja nauczycieli młodych, bo zgodnie z przepisami dyrektor szkoły musi zatrudnić najpierw tych z większym stażem - tłumaczy dyrektor Wydziału Edukacji.

Nauczyciele: Mamy sygnały, że pomoc MEN była minimalna

Nauczyciele to najsilniejsze ogniwo polskiej edukacji, większość będzie w stanie sprostać zadaniom reformy - przekonuje przed pierwszym dzwonkiem szef ZNP.

Podejmiemy maksymalny wysiłek, żeby wszystkie błędy reformy nie odbiły się na uczniu - obiecuje Sławomir Broniarz.

Reforma na pewno odbije się na nauczycielach. Pierwsze dni września dadzą prawie 20 tys. nauczycieli odpowiedź na pytanie, jak przeżyją kolejne miesiące, pracując w niepełnym wymiarze albo pracując w 2, 3, czy 4 szkołach - tłumaczy szef związku zawodowego. Tacy nauczyciele, już nazywani "objazdowymi", będą zdaniem Broniarza mniej użyteczni z punktu widzenia dziecka.

MEN: Reforma stała się faktem i przebiega zgodnie z planem

Ministerstwo Edukacji pytane o problemy związane z przygotowaniem roku szkolnego, o których mówią rodzice, samorządy i nauczyciele, konsekwentnie twierdzi, że "reforma przebiega zgodnie z planem" i ze strony resortu nie ma żadnych opóźnień.

Na pytanie o obawy nauczycieli dotyczące zwolnień MEN  odpowiada, że etatów przybędzie bo powstanie więcej oddziałów szkolnych. W roku szkolnym 2017/2018w wyniku reformy oświaty, powstanie ok. 18,3 tys. oddziałów klas VII szkół podstawowych, czyli o 1,8 tys. oddziałów więcej niż oddziałów klasy I gimnazjum, które powstałyby w starym systemie. Oznacza to dodatkowe zapotrzebowanie (...) na ok. 3 tys. etatów nauczycieli w stosunku do roku szkolnego 2016/2017 - uspokaja biuro prasowe. I podkreśla, że największy wpływ na wielkość zatrudnienia mają od lat zmiany demograficzne.

Na zarzuty rodziców dotyczące braku podręczników resort edukacji odpowiada, że kolejne podręczniki są "sukcesywnie dopuszczane są do użytku szkolnego (...) Do tej pory dopuszczonych zostało już 178 podręczników - do klas I-III szkoły podstawowej 30 podręczników, do klas IV-VIII 139 podręczników".

Na pytania o szkoły, w których trwają remonty MEN odpowiada, że nie zbiera i nigdy nie zbierało takich danych. Nasz reporter nieoficjalnie dowiedział się, że rzeczywiście takich danych kuratoria nie gromadzą, ale trzy lata temu, przy okazji obniżenia wieku szkolnego do sześciu lat remonty były monitorowane i MEN miało wiedzę jak wygląda sytuacja w szkołach.

MEN odpiera też zarzuty samorządów o brak dofinansowania. Przekazaliśmy już ponad 52 miliony złotych - twierdzi resort. 

(j.)