Wizyta u lekarza specjalisty od razu? Chyba tylko w reklamach wyborczych PO. Dziś, by dostać się na badanie, trzeba czekać nawet dwa lata! - czytamy w raporcie tygodnika "ABC" pt. "Kolejkowa gehenna Polaków".

Kolejkowy horror w służbie zdrowia. Zdjęcie ilustracyjne /arch. RMF FM /

Platforma Obywatelska obiecywała osiem lat temu, że naprawi publiczną służbę zdrowia. Że kolejki do specjalistów się skrócą, będzie więcej tańszych leków, że zniknie Narodowy Fundusz Zdrowia. Żadna z tych obietnic nie została spełniona. Co więcej, stan opieki zdrowotnej systematycznie się pogarsza. Na wizytę u lekarza czeka się miesiącami, na zabiegi nawet latami. Chorzy długo cierpią, wielu z nich nie dożywa pomocy - bije na alarm tygodnik "ABC", jako jeden z przykładów podając historię 69-letniej mieszkanki z Warszawy, która otrzymała termin wyczekiwanego zabiegu wyznaczony na grudzień 2016 roku.

Dziennikarze tygodnika przywołują też ustalenia zawarte w ostatnim raporcie Fundacji Watch Health Care (WHC), która tropi patologie w służbie zdrowia. Autorzy analizy wyliczyli, że średni czas oczekiwania na gwarantowane każdemu pacjentowi świadczenie zdrowotne wynosił w czerwcu oraz lipcu 2015 r. ok. 11,5 tygodnia, czyli prawie 3 miesiące! Najdłużej pacjenci muszą czekać na świadczenia w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu - średnio 17,1 miesiąca! Do specjalistów, do których dostęp jest najbardziej ograniczony, zalicza się też endokrynologa (5,7 mies.) oraz neurochirurga (5,4 mies.). Na kardiologa dla dzieci czeka się aż 3,4 mies.!

Wniosek z tego jest taki, że system opieki zdrowotnej w Polsce funkcjonuje bardzo źle, a Polacy mają coraz gorszy dostęp do podstawowych świadczeń zdrowotnych" - piszą autorzy, przywołanego na łamach tygodnika "ABC" raportu.
Tygodnik przypomina też ostatni skandal w Łodzi, kiedy od godz. 4 rano dziesiątki głównie starszych ludzi stało w kolejce do recepcji Poradni Endykrynologicznej i Regionalnego Ośrodka Menopauzy i Osteoporozy. Dlaczego? Podczas wcześniejszych wizyt mieli usłyszeć, że jeśli chcą iść do specjalisty, muszą się zapisać konkretnie 1 października i załapie się "kto pierwszy, ten lepszy".

Tygodnik ABC