Dwaj polscy żołnierze ranni w Afganistanie będą wracać do zdrowia w szpitalu w niemieckim Ramstein. Decyzję o przetransportowaniu Polaków podejmą lekarze z bazy Bagram. Niewykluczone również, że pozostali trzej, lżej ranni żołnierze, przebywający obecnie w bazie Ghazni, wrócą w niedługim czasie do wykonywania zadań na misji.

Saper, ofiara wczorajszego wybuchu w Afganistanie, to pierwszy polski żołnierz, który zginął w transporterze opancerzonym Rosomak. Jego 5 kolegów zostało rannych. Potężny ładunek eksplodował pod transporterem trzy kilometry od bazy Giro. czytaj więcej

Oni (najpoważniej ranni żołnierze) trafią do szpitala wyspecjalizowanego, amerykańskiego. To jest naprawdę bardzo dobry szpital. Tam trafiają wszyscy ranni z Afganistanu i z Iraku - powiedział dziennikarce RMF FM ppłk Dariusz Kacperczyk:

Z kolei ciało plutonowego Marcina Poręby, który zginął w wyniku eksplozji miny pułapki, w ciągu kilku dni zostanie przetransportowane do Polski.

Z informacji przekazywanych przez wojsko wynika, że u najciężej rannego stwierdzono złamanie kości udowej oraz uraz miednicy. Poważnie poszkodowani odnieśli rany odłamkowe rąk i nóg, lżej ranni mają potłuczenia i powierzchowne obrażenia.

Do tragedii doszło 3 km od bazy Giro w piątek około godziny 18. czasu lokalnego. Transporter Rosomak wjechał na ładunek wybuchowy domowej roboty tzw. IED (Improvised Explosive Device). Na miejsce wypadku wezwano amerykańskie śmigłowce ewakuacji medycznej. Ranni żołnierze zostali przetransportowani do bazy w Ghazni. Na miejsce - jako powietrzne siły szybkiego reagowania - wysłano śmigłowce polskiego kontyngentu - dwa Mi-24 i dwa Mi-17.

Plutonowy Marcin Poręba jest jedenastym polskim żołnierzem, który zginął, pełniąc służbę w misji ISAF w Afganistanie. Był saperem 5. pułku inżynieryjnego ze Szczecina. Miał 32 lata, osierocił siedmioletnie dziecko. W wojsku służył od 1997 roku.