Reklama

  • Pułapki dla pszczół trują psy w Poznaniu

    Piątek, 23 kwietnia 2010 (15:15)

    Trujący glikol z pojemników wystawionych w parku Cytadela w Poznaniu zagraża zwierzętom i ludziom - alarmuje grupa właścicieli psów. Ponad 20 niezabezpieczonych pojemników wystawili w parku pracownicy Zakładu Hodowli Owadów Użytkowych poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego. Dwa duże psy, które wypiły substancje, teraz walczą o życie.

    Zdjęcie

    Pułapki zawierają trujący glikol.
    Pułapki zawierają trujący glikol.

    Pojemniki przypominają donice, są białe, a do środka naukowcy nalali wodę, odrobinę glikolu i płyn do mycia naczyń. Substancja zabija pszczoły. Niestety wypiły ją już dwa psy. Obydwa mają zatrzymanie nerek i prawdopodobnie nie przeżyją - mówi mężczyzna, który codziennie wieczorem wyprowadza psa na spacer w parku Cytadela. Miski leżą dookoła parku, jedna stoi niedaleko rzeźb Abakanowicz - dodaje. Pojemniki wyłożyli pracownicy Zakładu Hodowli Owadów Użytkowych na zlecenie Zakładu Zieleni Miejskiej. Niektóre wiszą na drzewach, inne leżą na ziemi.

    Badamy pszczoły, które żyją na Cytadeli - tłumaczy prof. Zdzisław Wilkaniec. Podobny eksperyment był wykonywany w zeszłym roku i nikomu nic się nie stało. Pułapki z glikolem są powszechnie uznane przez entomologów. Metoda jest sprawdzona i stosowana od lat.

    Regulamin zabrania spuszczania psów w parku - dodaje prof. Wilkaniec. Osoby, które łamią przepisy muszą ponosić konsekwencje. Poza tym nie wiemy, czy te psy nie zjadły czegoś wcześniej i czy ktoś nie dolał do pułapek jakieś substancji. Naukowcy rozważali opisanie misek, ale z doświadczenia wiedzą, że takie pułapki przyciągnęłyby nie pszczoły, ale wandali.

    Reklama

    Jeżeli ta substancja jest w stanie powalić trzydziestokilogramowe zwierzę to stanowi zagrożenie dla wszystkich dookoła - skarży się jeden z właściwi psów. Inny zauważa, że regulamin nakazuje trzymać zwierzę na uwięzi, jeśli zagraża ludziom. Jeśli nie zagraża można je puścić wolno. Wtedy jednak zagrożeniem mogą był pojemniki z glikolem.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Reklama

Wasze komentarze (5)

  • i komentuj pod swoim nickiem.

    Jeżeli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się

  • 26.04.2010 (22:06)
    ~Walek4
    ~tadisakW miejscu publicznym, a takim jest park pies powinien być prowadzony na smyczy. Bez znaczenia jest wielkość psa Psy uznane za niebezpieczne wg. wykazu musząmieć dodatkowo kaganiec. Jeżeli w Poznani jest inaczej to gdzie się podział Ordnung must sein?Przeczytaj najpierw regulamin Cytadeli a potem się wypowiada
  • 26.04.2010 (09:04)
    ~Karola6
    A co z małymi dziećmi??!!! też prowadzić na smyczy!!!! Dziecko bierze do buzi wszystko, a co jak sięgnie do pojemnika z tym płynem? Przecież parę dni temu dopiero była tragedia z dzieckiem, które zjadło granulki do przetykania zlewów "Kret",
    więc jakie potem będzie tłumaczenie??, że dziecko w parku biegało bez smyczy??!!!!
  • 26.04.2010 (08:35)
    ~Bogdan
    Szkoda że nie zauważacie potencjalnego zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców miasta. Cytadela nie jest prywatnym folwarkiem Uniwersytetu Przyrodniczego. A badania jak sie prowadzi z substancjami szkodliwymi to się powinno tego pilnować albo zabezpieczyć!.
  • 23.04.2010 (21:16)
    ~karol
    Będzie ich trochę mniej ,już i tak jest ich za dużo .Całe miasta zafajdane odchodami.A właściciele nie mają ochoty sprzątać po psie ,jeszcze sa źli jak sie zwróci uwagę
  • 23.04.2010 (18:35)
    ~tadisak
    W miejscu publicznym, a takim jest park pies powinien być prowadzony na smyczy. Bez znaczenia jest wielkość psa Psy uznane za niebezpieczne wg. wykazu musząmieć dodatkowo kaganiec. Jeżeli w Poznani jest inaczej to gdzie się podział Ordnung must sein?