Przejście graniczne w Krajniku Dolnym nie zostanie zamknięte. Było to rozważane po tym, jak niedaleko granicy znaleziono 2 zarażone H5N1 ptaki. O możliwości wystąpienia choroby w Polsce mówi Główny Lekarz Weterynarii.

Decyzję o tym, by na razie nie zamykać przejścia w Krajniku, podjęli w niedzielę przedstawiciele sztabów kryzysowych Brandenburgii i województwa zachodniopomorskiego, którzy dyskutowali w niemieckim Kriwen. Niemieckie władze regionu zapewniały, że podjęły wszelkie konieczne środki ostrożności. Wdrożone zostały najsurowsze procedury – wokół miejsc, gdzie znaleziono chore ptaki, wydzielono strefy, do których nie ma wstępu.

Najwidoczniej więc Niemcom udało się przekonać wojewodę zachodniopomorskiego do tego, by nie zamykać przejścia. Robert Krupowicz sam przekonuje: - Strona niemiecka podjęła wszelkie działania, które w tej chwili dają pewną gwarancję, że choroba nie rozprzestrzeni się. A takie rozwiązanie z pewnością podoba się mieszkańcom Krajnika – większość z nich utrzymuje się bowiem z przygranicznego handlu. Strona polska i niemiecka zapewniły też, że służby weterynaryjne i kryzysowe będą współpracowały jeszcze ściślej.

Władze województwa rozważają jednak wprowadzenie zakazu polowań w powiecie gryfińskim, sąsiadującym z niemieckim Schwedt. Być może lokalni rządcy zdecydują także o wprowadzeniu kolejnych rozporządzeń, które mają chronić region przed rozprzestrzenianiem się wirusa. Mowa o zamknięciu drobiu, zakazie jego przewożenia i rozłożeniu mat dezynfekcyjnych. Maty powinny być przed gospodarstwem przy bramie. Każdy gospodarz przygotowuje sobie sam taką matę – wystarczy worek wypełniony trocinami lub słomą i nasączony sodą. To jest zabezpieczenie wystarczające w tej chwili - mówi Tomasz Grupiński, wojewódzki lekarz weterynarii.

Cały czas pracują służby weterynaryjne, które kontrolują w powiecie gryfińskim hodowców drobiu. Do ich obowiązków należy m.in. policzenie ptaków i sprawdzenie objawów chorobowych. Kontrole, które przeprowadzono już 3 z 9 gmin powiatu wykazały, że 90 proc. rolników trzyma już drób w zamknięciu. W pełnym pogotowiu są ornitolodzy, którzy obserwują dzikie ptaki.

2 martwe ptaki zarażone groźnym szczepem ptasiej grypy H5N1 znaleziono nad Odrą, w pobliżu niemieckiego miasta Schwedt. Wyznaczono tam specjalne strefy ochronne. W stan gotowości zostały postawione polskie służby sanitarne i weterynaryjne. czytaj więcej

W sobotę w okolicach niemieckiej miejscowości Schwedt – 3 kilometry od przejścia - znaleziono dwa zarażone wirusem H5N1 ptaki. Jażdżewski stwierdził, że teren pomiędzy Szwedt a polską granicą jest siedliskiem dużej liczby dzikiego ptactwa wodnego. Ponadto ze względu na duże rozlewiska stanowi dla ptaków bazę pokarmową i lęgową:

Nad Jeziorem Bodeńskim w Badenii-Wirtembergii w Niemczech stwierdzono dwa kolejne przypadki ptasiej grypy - informuje agencja DPA. Badania dwóch kaczek znalezionych w okolicach Konstancji, portu nad Jeziorem Bodeńskim przy granicy ze Szwajcarią, wykazały obecność wirusa ptasiej grypy. Dalsze badania wykażą, czy wirus jest groźną dla człowieka odmianą H5N1.

W związku z sytuacją w Szwedt w stan podwyższonej gotowości postawiono służby sanitarne w Lubuskiem. Wzmożono nadzór na dzikim ptactwem i rozpoczęto kampanię informacyjną. Na targach i bazarach rozprowadzane są specjalne ulotki z zaleceniami, jak zachowywać się podczas zagrożenia ptasią grypą.

Warmińsko-mazurski sanepid wskazał szpitale, które w razie konieczności mogą przyjąć osoby zarażone ptasią grypą. Okazuje się jednak, że tylko jeden z nich faktycznie jest przygotowany na leczenie takich chorych. czytaj więcej

Na Warmii i Mazurach z kolei tylko jeden szpital i jeden oddział zakaźny jest przygotowany do przyjęcia pacjentów zakażonych ptasią grypą. Sanepid twierdzi, że wyznaczył 4 placówki, ale nasz reporter ustalił, że trzy szpitale nie spełniają podstawowych wymogów

Tylko w Elblągu można bezpiecznie odizolować i leczyć zarażonych pacjentów. Nie nadają się do tego wyznaczone szpitale w Piszu, Ostródzie i Giżycku. Z dyrektorką szpitala w Giżycku i ordynatorem oddziału zakaźnego rozmawiał reporter RMF Daniel Wołodźko:

Na polskiej wsi widać atmosferę oczekiwania na informację o pierwszym przypadku ptasiej grypy. Hodowcy drobiu obawiają się ewentualnych strat. Jednak nie wiedzą, jak zachować się w razie pojawienia się wirusa – przyznają, że nie potrafiliby rozpoznać, czy ptaki są chore. Taką wiedzę mają natomiast weterynarze. - Cały drób do zagrody i czekać na decyzję powiatowego lekarza weterynarii - tłumaczy jeden z lekarzy i dodaje, że są szczegółowe instrukcje postępowania w takich przypadkach.

A ptasia grypa została wykryta także w Szwajcarii, którą obok Polski wskazywano jako jedną z nielicznych „wysp” na terenie Europy, gdzie nie ma jeszcze wirusa. Szwajcarscy weterynarze wiedzą już, że chodzi o odmianę H5, jednak dalsze szczegóły ma ustalić laboratorium Unii Europejskiej.