Powiodła się przeprowadzona miesiąc temu operacja kobiety, której maszyna rolnicza zerwała skórę głowy oraz części szyi i twarzy. Przełomowy zabieg przeprowadzono w Instytucie Onkologii w Gliwicach. Lekarze replantowali skalp. Za kilka dni pacjentka wróci do domu.

Szef zespołu chirurgów prof. Adam Maciejewski i Krystian - mąż pacjentki. /PAP/Marek Zimny /PAP

Zabieg wykonany przez zespół pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego był jedną z największych replantacji powłok okolic twarzoczaszki, a jednocześnie pierwszą tego typu operacją przeprowadzoną w gliwickim ośrodku.

Pacjentka jest bez cech infekcji, bez jakichkolwiek ubytków neurologicznych w zakresie funkcji regionu głowy i szyi, z wygojonym replantem - powiedział prof. Maciejewski. Inny chirurg z gliwickiego ośrodka, dr Mirosław Dobrut dodał, że ryzyko wystąpienia poważnych powikłań jest praktycznie zerowe. Ukrwienie skalpu jest pełne, a powikłania infekcyjne są bardzo niskie - mówił.

(...) Doniosłość tego wydarzenia polega na tym, że została przesunięta granica czasu, którą określano na 4-5 godzin powrotu życia komórek oderwanych części ciała. Teraz została przesunięta o minimum dwie godziny, a więc czas, kiedy można replantować tkanki, jest w tej chwili dużo dłuższy - powiedział dr Dobrut.

Lekarze z Gliwic zaznaczyli, że do powodzenia operacji po takim czasie przyczyniło się bardzo dobre zabezpieczenie oderwanych tkanek po wypadku. Zostały one przez służby medyczne schłodzone do kilku stopni Celsjusza.

Pani Barbara miała bardzo rozległe obrażenia, obejmujące okolicę czołową, ciemieniową, łuki brwiowe, nasadę nosa, części uszu, okolicę skroniową, potyliczno-karkową. Mimo okresu urlopowego, lekarze z Gliwic po informacji o wypadku szybko skompletowali zespół. Sam zabieg trwał ok. ośmiu godzin, udział w nim wzięło pięciu chirurgów z zespołu rekonstrukcyjnego oraz dwóch anestezjologów i cztery instrumentariuszki.

Mimo prawie ośmiogodzinnego czasu niedokrwienia lekarze przywrócili prawidłowe ukrwienie i żywotność replantu. Przywrócono w całości oderwane powłoki mózgo- i twarzoczaszki z wykorzystaniem licznych mikrozespoleń tętniczych i żylnych.

W ostatnich latach lekarze z Centrum Onkologii w Gliwicach zasłynęli z kilku pionierskich operacji. Chirurdzy pod kierunkiem prof. Maciejewskiego przeprowadzili dwa przeszczepy twarzy. Pierwszą z operacji przeprowadzono 15 maja 2013 r. u 33-letniego wówczas pana Grzegorza, który przeżył poważny wypadek. Był to jednocześnie pierwszy na świecie przeszczep twarzy ratujący życie.

Druga operacja była już planowana. W grudniu 2013 r. lekarze przeszczepili twarz 26-letniej wówczas pani Joannie, cierpiącej od ponad 20 lat na nerwiakowłókniakowatość - łagodny nowotwór o podłożu genetycznym, który rozrastając się, może zagrozić życiu i jest uznawany za jedno z głównych wskazań do przeprowadzenia przeszczepu twarzy.

Z kolei w kwietniu 2015 roku 37-letniemu pacjentowi okaleczonemu przez nowotwór przeszczepiono w Gliwicach narządy szyi - krtań, tchawicę, gardło, przełyk, tarczycę z przytarczycami, struktury mięśniowe oraz powłokę skórną przedniej ściany szyi.

APA