Prokuratura w Radomiu właśnie umorzyła śledztwo w sprawie rzekomego ujawnienia tajnych informacji i pomówienia przez dziennikarza Newsweeka byłego prezesa Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Zdjęcie ilustracyjne /Monika Kamińska /RMF FM

Jak dowiedział się reporter RMF FM w postępowaniu, prowadzonym przez prawie dwa lata z zawiadomienia, które złożyli ówczesny szef PWPW Piotr Woyciechowski i jego zastępca Robert Malicki, przesłuchano ponad sto osób. Prokuraturze pomagała ABW.

Postępowanie umorzono, bo w sprawie ewentualnego ujawnienia informacji przez informatorów dziennikarza, który opisywał nieprawidłowości w Wytwórni, według śledczych nie doszło do złamania prawa. Nikomu nie postawiono zarzutów. W drugiej sprawie, dotyczącej pomówień, które miały pojawiać się między innymi w internecie, śledczy stwierdzili, że nie ma interesu społecznego w ściganiu z urzędu.

Postępowanie zostało zakończone decyzją o jego umorzeniu w dniu 30 kwietnia 2018 roku wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego w odniesieniu do czynów polegających na ujawnieniu informacji, natomiast w zakresie pomówień wobec stwierdzenia braku interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania tych czynów z urzędu. Status pokrzywdzonych w tym postępowaniu uzyskali składający doniesienie oraz Prezes PWPW S.A -  informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu prok. Beata Galas. Wcześniej, po złożeniu zawiadomienia przez ówczesnego prezesa taki interes widzieli, choć zniesławienie jest przestępstwem ściganym z oskarżenia prywatnego.

Piotr Woyciechowski został odwołany przez radę nadzorczą PWPW po ujawnieniu przez RMF FM afery podsłuchowej związanej z nielegalnym nagrywaniem związkowców w Wytwórni. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zmianę zarządu w Wytwórni tłumaczyło potrzebą uspokojenia sytuacji w Wytwórni i zakończenia konfliktu z załogą.

(ag)