Postępowanie w sprawie śmierci Igora Stachowiaka jest prowadzone rzetelnie. Prokuraturze zależy na tym, aby sprawę tą wyjaśnić – oświadczył Rafał Maćkowiak, prokurator regionalny w Poznaniu. Jak podkreślił, brane jest pod uwagę zarzucenie policjantom znęcania się nad mężczyzną.

Policja przed komisariatem, w którym zginął Igor Stachowiak (zdj. arch.) /PAP/Maciej Kulczyński /PAP

Maćkowiak podkreślił, że sprawa jest objęta nadzorem Prokuratury Regionalnej. Na prośbę prokuratora krajowego w ostatnim czasie szczegółowo przeanalizowałem całość zgromadzonego w tej sprawie materiału dowodowego. W mojej ocenie postępowanie to prowadzone jest rzetelnie i szczegółowo wyjaśniane są wszelkie istotne okoliczności zdarzeń. Chciałbym podkreślić, że prokuraturze zależy na tym, aby tę sprawę wyjaśnić - zapewnił.

Śledztwo od samego początku dotyczyło przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji i nieumyślnego spowodowania śmierci Igora S. Jednak w miarę gromadzenia w tej sprawie materiału dowodowego oczywista stała się także konieczność dokonania analizy zachowania funkcjonariuszy policji pod kątem art. 247 Kodeksu karnego, czyli znęcania się nad osobą pozbawioną wolności. Prokuratura bierze także pod uwagę możliwość przedstawienia w tym zakresie zarzutu - poinformował Maćkowiak.


Maćkowiak podkreślił, że w toku śledztwa uzyskano cały szereg "skomplikowanych i specjalistycznych opinii biegłych". Gdyby nie czynności, które w tym zakresie wykonane zostały na zlecenie prokuratury nie zobaczylibyśmy takiego filmu, jaki ujawniły media - podkreślił prokurator. Wyjaśnił, że chodzi o opinie z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu z 14 czerwca 2016 r., z ZMS w Poznaniu z 26 października 2016 r., a "w szczególności kompleksową opinię z Zakładu Medycyny Sądowej z Łodzi z 23 marca br.". Poinformował, że prokuratura otrzymała także opinię daktyloskopijną, toksykologiczną, opinię z zakresu chemiodynamiki, a także opinię informatyczną dotyczącą wszystkich nośników danych zabezpieczonych w trakcie tego śledztwa którą uzyskano 23 września 2016 r. 

W poniedziałek, w związku z wydarzeniami sprzed roku, szef MSWiA Mariusz Błaszczak odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendant miejskiego we Wrocławiu. W niedzielę z kolei rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka informował, że trwa procedura zwolnienia policjanta, który użył na komisariacie paralizatora wobec Stachowiaka. 

Nagranie z kamery wbudowanej w paralizator użyty wobec Igora Stachowiaka było nieczytelne; prokuratura zleciła ekspertom oczyszczenie dźwięku i obrazu i dopiero niedawno uzyskano nagranie, dzięki któremu można odtworzyć przebieg zdarzeń i zidentyfikować policjantów - dowiedziała się PAP.

Pragnący zachować anonimowość informator znający kulisy śledztwa ws. śmierci zatrzymanego we Wrocławiu Stachowiaka podkreśla, że to prokuratura uzyskała najważniejszy dowód w tej sprawie. Jest nim nagranie z paralizatora, w który wbudowana była kamera. Było ono zupełnie nieczytelne. Dlatego prokuratorzy zlecili ekspertom oczyszczenie dźwięku i obrazu. Dopiero jakiś czas temu otrzymali nagranie, dzięki któremu można odtworzyć przebieg zdarzeń i zidentyfikować policjantów. To jest właśnie to nagranie które pokazują media. Dysponuje nim tez rodzina zmarłego - prokuratura przekazała rodzinie nagranie, ponieważ na bieżąco informuje ją o wszystkich elementach śledztwa - twierdzi źródło PAP.


Igor Stachowiak został zatrzymany 15 maja 2016 roku na wrocławskim rynku. Policja poszukiwała go za oszustwa. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat 25-latek stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Według pierwszej opinii lekarza, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.

W sobotę TVN24 wyemitował drastyczne materiały, które zostały zarejestrowane w komisariacie przy ulicy Trzemeskiej we Wrocławiu rok temu - tuż przed śmiercią Igora Stachowiaka. Materiał pokazał, że użyto wobec zatrzymanego kilkakrotnie paralizatora, co wykazał odczyt tego urządzenia.