Prokuratorzy prowadzący sprawę Barbary Blidy działali pod presją. Decyzję o zatrzymaniu byłej minister podjęli niejednogłośnie. Tak wynika z zeznań prokuratorów, do których dotarła „Gazeta Wyborcza”.

Materiał dowodowy zebrany w sprawie Barbary Blidy budził wątpliwości wśród prokuratorów – dowiedział się reporter RMF FM. Część z śledczych była zdania, że nie jest on wystarczający, aby postawić byłej posłance zarzut korupcji w śledztwie związanym z nielegalnym handlem węglem. czytaj więcej

O tym, że materiał dowodowy zebrany w sprawie Barbary Blidy budził wątpliwości wśród prokuratorów, RMF FM informował jako pierwszy w dniu samobójstwa byłej minister budownictwa. Z naszych informacji wynika, że część śledczych była zdania, że nie jest on wystarczający, aby postawić byłej posłance zarzut korupcji.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przekonywał w czwartek, że prokuratorzy nie działali pod presją. W tej sprawie samodzielne decyzje podejmowali prokuratorzy prowadzący sprawę. Jedna z pań prokurator miała wątpliwości, które nie były natury prawnej, ani faktycznej, czyli nie wynikały ze zgromadzonego materiału dowodowego - powiedział minister.

Barbara Blida zastrzeliła się 25 kwietnia w łazience swojego domu, podczas przeszukania, prowadzonego przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. ABW, działając na zlecenie katowickiej prokuratury, chciała przeprowadzić rewizję i zatrzymać podejrzaną w sprawie afery w przemyśle węglowym z lat 90. a także wręczania przez śląską bizneswoman Barbarę K. łapówek osobom pełniącym funkcje publiczne. Blida miała mieć postawiony zarzut pomocnictwa przy wręczeniu korzyści majątkowej prezesowi dawnej Rudzkiej Spółki Węglowej.