Za kilka dni projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty dotyczący wieku obowiązku szkolnego trafi do Sejmu – zapowiedziała w nocy w Sejmie minister edukacji Anna Zalewska. Poinformowała, że będzie w nim zapis o przesunięciu o trzy lata zapisów o przekształcaniu oddziałów przedszkolnych w szkołach w przedszkola.

Zdj. ilustracyjne /Darek Delmanowicz /PAP

Zalewska przedstawiała w nocy informację na temat reformy edukacji. O taką informację wystąpił klub PO. Jak mówiła w imieniu wnioskodawców Krystyna Szumilas (PO), planowana „antyreforma” polegająca na odejściu od obowiązku szkolnego w wieku sześciu lat i wprowadzenie obowiązku od siódmego roku życia, oznacza m.in. brak miejsc w przedszkolach dla trzylatków, gdyż zajmą je sześciolatki.

Szumilas oceniła też, że zapowiedziana przez PiS możliwość ponownego zapisania w przyszłym roku do pierwszej klasy dziecka, które rozpoczęło w tym roku naukę jako sześciolatka, to „stygmatyzacja na całe życie”. Według niej dzieci sześcioletnie, którym odroczono w tym roku obowiązek szkolny będą musiały uczyć się w klasach łączonych, gdyż będzie ich zbyt mało na utworzenie klas pierwszych.

Szumilas przypomniała również, że obecnie samorządy na jednego ucznia w klasie pierwszej otrzymują z subwencji oświatowej 5357 zł, a na jedno dziecko w wychowaniu przedszkolnym 1273 zł, czyli ponad 4 tys. złotych mniej. Razy 300 tysięcy (tyle jest mniej więcej dzieci w roczniku) to 1,2 mld zł. Skąd pani minister weźmie pieniądze na rekompensatę dla samorządów? – pytała o skutki finansowe wynikające z pozostawienia o jeden rok dłużej całego rocznika dzieci w edukacji przedszkolnej.

Posłanka PO pytała też o nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, dla których w wyniku zapowiedzianych zmian nie będzie pracy w pierwszych klasach. "Gdy nie ma uczniów, nie ma pracy dla nauczycieli" - zauważyła.

„Mimo że to jest pisane w szybkim tempie, to projekt precyzyjny”

Zalewska odpowiadając jej podkreśliła, że jest dumna z tego, „że wśród najważniejszych ustaw, projektów na pierwsze sto dni znalazł się projekt mówiący o obywatelskości i wolności rodziców, to znaczy przywrócenia wolnego wyboru rodzicom i decyzji, czy dziecko sześcio-, czy siedmioletnie pójdzie do szkoły”. Za kilka dni projekt z gotowymi rozwiązaniami, które nota bene są szeroko konsultowane, trafi do polskiego Sejmu – poinformowała minister edukacji. Wtedy będziemy liczyć, bo te liczby, o których pani mówi, są po prostu nieprawdziwe, wyssane z palca. Mimo że jest to projekt w bardzo szybkim tempie pisany, jest przemyślany i bardzo precyzyjny. Wyeliminuje ten chaos i tę sytuację, którą zgotowaliście polskim dzieciom i rodzicom dzisiaj – zaznaczyła.

Cytowała zapisy ustawy o systemie oświaty. Tam jest zapisane, że w szczególności system oświaty realizuje prawa każdego obywatela do kształcenia się, dostosowania treści i metod organizacji nauczania do możliwości psychofizycznych uczniów, a także możliwości korzystania z opieki psychologicznej i specjalnych form opieki dydaktycznej. Ustawa gwarantuje wspomaganie przez szkołę wychowawczej roli rodziny. W przypadku obniżenia wieku obowiązku szkolnego do szóstego roku życia wola i rola rodziców nie były respektowane w należyty sposób – powiedziała Zalewska.

Jak zaznaczyła, protestując przeciwko obniżeniu wieku obowiązku szkolnego rodzice i specjaliści zwracali przede wszystkim uwagę na emocjonalne problemy dziecka, nieprzygotowanie infrastruktury w części szkół na przyjęcie sześciolatków.

Nauczanie w oddziałach mieszanych sześcio- i siedmiolatków to państwa wymysł – powiedziała minister do wnioskodawców. Gminy będą zobowiązane do zapewnienia miejsc w placówkach wychowania przedszkolnego dla wszystkich uprawnionych dzieci mając na uwadze możliwości organizacyjne gmin. Dzieci trzyletnie uzyskają prawo do wychowania przedszkolnego z dniem 1 września 2017 r. – dodała, zaznaczając, że ten przepis do ustawy także został wprowadzony za koalicji rządowej PO-PSL.

Zalewska zwróciła uwagę na jeszcze jeden zapis obowiązującej ustawy. Zgodnie z nim, z dniem 1 września 2016 r. wszystkie funkcjonujące w szkołach podstawowych oddziały przedszkolne muszą zostać przekształcone w przedszkola. Jak poinformowała, samorządy zwracają uwagę, że nie będą w stanie tego zrobić do tego czasu. Dlatego przesuwamy to rozwiązanie o trzy lata – zapowiedziała.

Według minister edukacji, problem mało licznych klas nie jest niczym nowym. Podała, że nawet w tym roku, gdy w pierwszych klasach znalazł się cały rocznik dzieci sześcioletnich i połowa rocznika dzieci siedmioletnich, jest tysiąc sto szkół podstawowych z klasami łączonymi. Szkoły, szczególnie małe, są do tego przyzwyczajone (..). Zadbamy o to, by samorządy tak łatwo ich nie likwidowały, kurator otrzyma prawo weta wobec takich decyzji - powiedziała.

Mówiła także, że w przyszłym roku mimo odejścia od obowiązku szkolnego dla dzieci sześcioletnich „szkoły będą dla nich stały otworem”, gdyż jeśli rodzice wyrażą taką wolę będą one mogły uczestniczyć w edukacji szkolnej. Dla wielu rodziców, ze względu na spodziewane małoliczne oddziały klasowe, możliwość taka będzie się wydawała bardzo atrakcyjna – oceniła.

Zalewska powiedziała też, że resort edukacji szacuje, iż około 15 proc. dzieci sześcioletnich w tym roku „przymuszonych” do nauki w szkole, zostanie w przyszłym roku przez rodziców ponownie zapisanych do klas pierwszych.

Minister przyznała, że niewątpliwie będzie mniejsze zapotrzebowanie na nauczycieli w klasach pierwszych i jednocześnie większe zapotrzebowanie na nauczycieli w przedszkolach, oddziałach przedszkolnych i innych formach wychowania przedszkolnego. Ostatecznie łączna liczba dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym będzie taka sama. Nauczycieli wychowania przedszkolnego nie będzie trzeba zwalniać ze szkół, po to by zatrudnić ich w przedszkolach. Nauczyciel zatrudniony na podstawie mianowania może być przeniesiony na własną prośbę, lub z urzędu za jego zgodą, ze szkoły do przedszkola w celu zapewnienia obsady na stanowisku nauczyciela z wymaganymi uprawnieniami. Nauczyciela może też przenieść organ prowadzący – powiedziała Zalewska.

(mpw)