Poznańscy policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzanego o seksualne wykorzystywanie kobiet. Oszust podszywał się pod profesora uniwersytetu. W sprawie pokrzywdzonych może być nawet trzysta kobiet. Zatrzymany trafił do aresztu. Grozi mu do ośmiu lat więzienia. Jak informują funkcjonariusze, mężczyzna prowadził specyficzne... "badania".

"Profesor" z Poznania podejrzay o molestowanie studentek. Zdjęcie ilustracyjne /Frank May /PAP/EPA

69-latek przedstawiał się jako profesor, pracownik naukowy poznańskiej uczelni. Na razie usłyszał zarzuty molestowania seksualnego pięciu kobiet. Według funkcjonariuszy pokrzywdzonych pań może być nawet kilkaset. Policjanci, którzy prowadzą śledztwo proszą o kontakt wszystkie kobiety, które mogły stać się ofiarami podejrzanego. Mogą kontaktować się z policją pod numerem tel: 61 84 12 406.

Badał ciepłotę ciała

Pierwsze zgłoszenie w sprawie policjanci otrzymali na początku października. Studentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu poinformowała, że na terenie uczelni została zaczepiona przez starszego mężczyznę. Powiedział, że jest profesorem. Zaproponował jej udział w badaniach antropologicznych. Po wypełnieniu ankiety kobieta usłyszała, że powinna się rozebrać, żeby zbadać "ciepłotę mięśni". "Badanie" polegało na przyklejaniu wilgotnych karteczek do różnych części ciała. Potem, "profesor", namówił ją do zachowań o charakterze seksualnym. W kolejnych dniach śledczy odebrali kilka podobnych zgłoszeń.

Policjanci skopiowali nagrania z monitoringi zainstalowanego w budynku uczelni. Na nagraniach został zarejestrowany wizerunek poszukiwanego mężczyzny. Jeden z pracowników ochrony poznańskiego uniwersytetu rozpoznał podejrzanego "profesora" na kamerach monitoringu. Poszukiwany 69-latek to mieszkaniec Poznania. Podczas przeszukania jego mieszkania funkcjonariusze znaleźli ponad 270 ankiet wypełnionych przez różne kobiety. Mogą one pochodzić z różnych poznańskich uczelni, na przykład z Uniwersytetu Ekonomicznego. "Profesor" mógł działać także w innych miastach.

(ug)