W sądzie okręgowym w Poznaniu trwa druga rozprawa w procesie o zabójstwo Ewy Tylman. Sąd zdecydował, że do końca dzisiejszej rozprawy media nie mogą informować o tym, co zeznają świadkowie. Nie ma też zgody na transmisję ani retransmisję wcześniej niż przed końcem dzisiejszego posiedzenia.

Adam Z. przed rozpoczęciem rozprawy /Jakub Kaczmarczyk /PAP

Sąd podjął takie decyzje, ponieważ w czasie retransmisji z pierwszej rozprawy telewizja publiczna ujawniła dane osób, o których mówił oskarżony Adam Z.

Chodzi też o to, by świadkowie nie poznali zeznań innych osób, zanim sami nie wejdą na salę.

Przed sądem zeznawała dziś przez trzy godziny siostra Adama Z. 

Zeznania składają teraz policjanci, którzy uczestniczyli w zatrzymaniu Adama Z. i którym oskarżony miał w rozmowie powiedzieć o okolicznościach, w jakich zginęła kobieta.

Adam Z. nie przyznaje się do zabójstwa Ewy Tylman

Na poprzedniej rozprawie 3 stycznia Adam Z. nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa. Odmówił składania wyjaśnień i odpowiadał tylko na pytania obrony. Mężczyzna nie podtrzymał też wcześniejszych wyjaśnień przytoczonych przez sąd, w części dotyczącej tego, co działo się po wyjściu z klubu. Oświadczył, że nie pamięta okoliczności, w jakich miała zginąć Ewa Tylman, a do niekorzystnych dla siebie wyjaśnień zmuszali go policjanci. Według oskarżonego, funkcjonariusze mieli go także zastraszać, kpić z jego orientacji seksualnej i utrudniać mu kontakt z adwokatem.

Ciało Ewy Tylman znaleziono dopiero po 8 miesiącach

26-letnią Ewę Tylman widziano po raz ostatni w nocy z 22 na 23 listopada 2015 r., w towarzystwie Adama Z. Ciało kobiety odnaleziono w Warcie pod koniec lipca ub. roku, ok. 12 km od miejsca, w którym po raz ostatni zarejestrowały ją kamery monitoringu. Tożsamość kobiety potwierdziły badania DNA. Sekcja zwłok, ze względu na stan odnalezionego ciała, nie pozwoliła jednak na ustalenie przyczyny jej śmierci.

Prokuratura zarzuca Adamowi Z., że 23 listopada 2015 r., przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy Tylman, zepchnął ją ze skarpy, a potem nieprzytomną - do wody. Według biegłych, w chwili popełnienia przestępstwa Adam Z. był poczytalny. Grozi mu kara więzienia do 25 lat lub dożywocie.


(mpw)