Lech Kaczyński będzie chciał poznać poglądy polityczne ambasadorów. To reakcja na brak akceptacji rządu dla kandydatury Anny Fotygi na ambasadora przy ONZ. Była szefowa MSZ skrytykowała poczynania obecnego kierownictwa resortu przed sejmową komisją.

Anna Fotyga na pewno nie zostanie ambasadorem Polski przy Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ostateczną decyzję w tej sprawie przekazał dziennikarzom na unijnym szczycie w Pradze szef resortu dyplomacji Radosław Sikorski. czytaj więcej

W całej procedurze nominacji ma się pojawić nowy element, czyli zaproszenie na długą rozmowę z prezydentem. Jeśli po tej rozmowie poglądy kandydata na ambasadora nie spodobają się głowie państwa, to wtedy kandydat swoje ambicje będzie musiał raczej odłożyć na półkę.

Współpracownicy Lecha Kaczyńskiego przekonują, że to nie zemsta a jedynie podążanie za logiką rządu. Jeśli premier i szef MSZ-tu wymagają od kandydata na ambasadora jedynie słusznego poglądu i oglądu, to prezydent, który ambasadorów mianuje postanowił postawić podobne wymagania. Kłopot w tym, że poglądy obu ośrodków władzy są skrajnie różne.

Głowa państwa ma nadzieję, że takim ruchem zdała zmusić rząd do kompromisu w sprawie przyszłych ambasadorów. Kompromisu polegającego na tym, że część mogłaby mieć poglądy Donalda Tuska a część Lecha Kaczyńskiego. A sam prezydent nie zapomina o swoich lojalnych współpracownikach, więc Anna Fotyga powróci. Na razie nie wiadomo tylko czy do samego pałacu czy też na przykład do podległego Kaczyńskiemu BBN-u. Posłuchaj relacji reporterki RMF FM Agnieszki Burzyńskiej: