Deklaracja Rzymska zostanie przyjęta, odpowiedzialnie mogę powiedzieć, że wynegocjowany tekst mogę podpisać, bo jest on dla Polski bezpieczny i polskie postulaty zostały spełnione - poinformowała premier Beata Szydło. Te zapewnienia padły przed wylotem szefowej rządu na szczyt UE do Rzymu.

Premier Beata Szydło przed wylotem do Rzymu /Radek Pietruszka /PAP

Premier Szydło podkreśliła, że może z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, iż wynegocjowany tekst Deklaracji Rzymskiej, to tekst, który ona, jako przedstawiciel Polski, premier polskiego rządu, może podpisać, "ze względu na to, że jest to tekst dla Polski bezpieczny".

Jak dodała, wynegocjowany tekst daje nam "wykładnię tych priorytetów, które Polska postawiła". Przyznała jednocześnie, że Europę stać było na bardziej ambitny test Deklaracji. Ale w określonej sytuacji, którą w tej chwili mamy, wartością jest to, że Deklaracja powstała i jest kompromisem, który jest do przyjęcia dla wszystkich - podkreśliła Szydło.

Premier powiedziała, że dla Polski było ważne, aby w tekście były zawarte cztery nasze priorytety, ale też, aby nie znalazły się tam zapisy, które są dla Polski nie do przyjęcia. Walczyliśmy również o coś więcej, niż tylko tekst, walczyliśmy o pewną atmosferę, o pewien klimat tego szczytu. I to się udało, jest pełny sukces w tym zakresie - podkreśliła.

Jedność i niepodzielność Europy, ten zapis znalazł się w Deklaracji i to jest sukces polskiej dyplomacji, ponieważ stawialiśmy ten warunek bardzo mocno - zaznaczyła Beata Szydło. Jak dodała, nie było od początku zgody wszystkich państw, żeby taki zapis się znalazł.

Postawiłam również drugi (warunek), ażeby wspólny rynek nie był podzielony, nie był niszczony poprzez przyjmowanie rozwiązań socjalnych, które uderzałyby w podział tego rynku. Byśmy dalej zachowali te swobody, które są z naszego punktu widzenia, również i pozostałych państw członkowskich, ale szczególnie z punktu widzenia Polski podstawowymi, czyli szansa i rozwój polskich przedsiębiorców, równe możliwości konkurowania na rynku europejskim, dostępność do rynku europejskiego dla polskich pracowników - zaznaczyła premier.

Jak podkreśliła trzecią podnoszoną przez polski rząd kwestią była polityka obronna UE realizowana w ścisłym powiązaniu z polityką Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ten zapis również uzyskaliśmy - mówiła szefowa rządu.

Czwartym warunkiem stawianym przez Polskę jest odpowiednia pozycja parlamentów narodowych w procesie legislacyjnym. Prawo stanowione w UE musi być bardzo jasno określone. Musi być pod kontrolą parlamentów narodowych - oświadczyła Szydło. Odpowiednia pozycja parlamentów narodowych to również priorytet Polski, który znalazł się w Deklaracji - zaznaczyła premier.

Prężenie muskułów

Warto jednak przypomnieć - o czym informowała korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon - że tekst Deklaracji Rzymskiej wynegocjowano w Brukseli już na początku tygodnia i że już wtedy - wbrew późniejszym słowom Beaty Szydło o stawianiu warunków - Polska wyraziła wstępną zgodę na treść dokumentu. Co więcej - jak relacjonował jeden z dyplomatów - Beata Szydło już drugiego dnia niedawnego unijnego szczytu "z Tuskiem w roli głównej" dała do zrozumienia, że nie będzie robić kłopotów przy Deklaracji Rzymskiej.

Najistotniejsze było dla Warszawy osłabienie zapisu o Unii wielu prędkości. W pewnym stopniu się to udało, ale koncepcja ta nie została całkowicie wykreślona - pozostała na stole jako jedna z możliwych opcji. Natomiast reszta polskich postulatów - jak zauważała Katarzyna Szymańska-Borginon - była w zasadzie wyważaniem otwartych drzwi.

PRZECZYTAJ: Beata Szydło pręży muskuły i... wyważa otwarte drzwi >>>>

Uroczyste podpisanie Deklaracji Rzymskiej ma nastąpić w sobotę w sali Horacjuszy i Kuracjuszy w pałacu na Kapitolu. W tym miejscu 60 lat temu zostały podpisane Traktaty Rzymskie dające początek europejskiej integracji. Uroczystości na Kapitolu będą kulminacyjnym punktem obchodów, wezmą w nich udział liderzy 27 państw członkowskich, bez udziału Wielkiej Brytanii, która przygotowuje się do opuszczenia Wspólnoty.

(mpw, e)