W najbliższy piątek lub poniedziałek Donald Tusk chce spotkać się ze stoczniowcami. Takie terminy podał rzecznik rządu Paweł Graś. Jednocześnie podkreślił, że decyzja premiera o przeniesieniu politycznej części obchodów 4 czerwca z Gdańska do Krakowa jest „nieodwołalna i niezmienna”. Z kolei liderzy „Solidarności” poinformowali, że zorganizują manifestację w Katowicach.

Po co do Gdańska przywozić gości, by oglądali palone opony? Oni już to widzieli. A na Wawelu można spokojnie porozmawiać i załatwiać sprawy dla Polski - przekonywał w Kontrwywiadzie RMF FM Jerzy Borowczak, były szef „Solidarności” w Stoczni Gdańskiej, dziś związkowiec i radny Platformy... czytaj więcej

Zarząd Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” postanowił, że 4 czerwca w Gdańsku manifestacji nie będzie. Zamiast tego odbędzie się msza z udziałem prymasa Józefa Glempa i wiec. Będą jakieś dwa, trzy wystąpienia. Jeśli będą oficjalne osoby, to pewnie one wystąpią, a na pewno przewodniczący związku Janusz Śniadek. Można tu mówić o pokojowym wiecu - zapowiedział przewodniczący zarządu gdańskiej "Solidarności" Krzysztof Dośla.

Stoczniowcy zapowiadają, że ich wiec będzie spokojny. Nie wyobrażam sobie, żeby był niepokojowy. Będziemy robić wszystko, nawet zasłaniając własnym ciałem, by nie doszło do żadnych ekscesów - zarzekał się szef „Solidarności” ze Stoczni Gdańsk Roman Gałęzewski. Warto jednak zaznaczyć, że udział w gdańskim wiecu zapowiedziało 10 tysięcy osób, a wniosek o zgodę na zgromadzenie mówi o 1500 osobach. Wygląda więc na to, że rzeczywistość przerośnie oczekiwania samych związkowców, i to wielokrotnie.

Związkowcy planują dużą manifestację w Katowicach.

Jak stwierdził Władysław Stasiak z Kancelarii Prezydenta, Donald Tusk powinien wrócić do pierwotnego planu dotyczącego czerwcowych uroczystości i zorganizować je jednak w Gdańsku. Stasiak zadeklarował pomoc Lecha Kaczyńskiego w tej sprawie.