32 uczniów poznańskiego gimnazjum trafiło do szpitala z podejrzeniem zatrucia chlorem. Sytuacja ma związek z poranną awarią wodociągów w Poznaniu. Uczniowie skarżą się na ból głowy, złe samopoczucie i drapanie w gardle. Zdaniem urzędników wydziału kryzysowego uczniowie mogą symulować.

Poznańskie wodociągi wykluczają błąd człowieka - tak o przyczynach wycieku chloru mówią władze przedsiębiorstwa. Zakończyła się akcja ratownicza w zakładzie wodociągowym w Poznaniu. Rano z 500-litrowej beczki wyciekło trzysta litrów niebezpiecznej substancji. Pięć osób trafiło na obserwację do... czytaj więcej

Gimnazjaliści po kolei zgłaszali się do szkolnej pielęgniarki skarżąc się na takie właśnie dolegliwości. Dyrektor szkoły wezwała pogotowie i mimo że nie stwierdzono poważnego zatrucia, lekarz zdecydował o przewiezieniu uczniów na obserwacje do dwóch szpitali – przy ulicy Krysiewicza i Szpitalnej.

Urzędnicy wydziału kryzysowego nie wykluczają, że uczniowie symulują. Uszkodzona beczka z chlorem znajduje się bowiem kilka ulic dalej. Duże zamieszanie i szum w mediach mogło przyczynić się, do tego, że młodzież wpadła na sposób urwania się z lekcji. Przestraszeni rodzice twierdzą jednak, że ich dzieciom przez chlor mogła stać się krzywda.