2,6 miliarda złotych - to straty na Pomorzu po sierpniowych nawałnicach. Zarząd województwa przyjął dziś dokument podsumowujący kataklizm. Taka kwota wystarcza, by rząd - w imieniu Pomorza - sięgnął po pieniądze z Funduszu Solidarności Europejskiej - przyznał marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk.

Zniszczony las w miejscowości Lotyń /Leszek Szymański /PAP

Raport zarządu województwa został wysłany do ministerstwa rozwoju. Dane pozyskano taką metodologią, by unijni urzędnicy nie mieli podstaw do podważenia ich - usłyszał nasz dziennikarz w Urzędzie Marszałkowskim. Skala strat przekracza półtora procent PKB regionu i w zupełności wystarcza do złożenia wniosku do Funduszu Solidarności Europejskiej -  przyznał Mieczysław Struk, marszałek województwa. W interesie polskiej racji stanu jest sięgnięcie po te pieniądze - ocenił. 

Rząd ma jeszcze 15 dni na złożenie wniosku. Według Struka, skala strat może być tylko niedoszacowana. Jak wyjaśnił, był problem z uzyskaniem niektórych danych - jako przykład podał tutaj Lasy Państwowe. 

(mn)