Polskie portfele kontra zachodnioeuropejskie

Poniedziałek, 14 listopada 2005 (09:21)

Rozpiętość płac między Polską a Zachodnią Europą wciąż jest ogromna. Dotkliwie odczuwają to chociażby młodzi lekarze. Dlatego nie dziwi, że absolwenci medycyny szukają pracy w Niemczech. Miejsc nie brakuje, szczególnie na wschodzie kraju.

Tylko w ubiegłym roku w Brandenburgii pracę znalazło 22 lekarzy z naszego kraju. W sumie tylko w tym landzie pracuje ich już blisko 70. Dodajmy, że niemieckie szpitale pomagają zatrudnionym u nich Polakom w wynajęciu mieszkania, sprowadzeniu rodziny, wysyłają lekarzy na kursy językowe.

W Niemczech doktor rozpoczynający karierę zarabia miesięczne co najmniej 2 150 euro brutto. U naszych zachodnich sąsiadów to minimum – zaznacza korespondent RMF. Po odliczeniu składek socjalnych i podatku w kieszeni młodego lekarza w Niemczech pozostaje ok. 1400 euro. Za to trzeba wynająć mieszkanie, opłacić prąd, ogrzewanie, pozostaje więc 1000 euro – wylicza Tomasz Lejman. Jednocześnie zaznacza, że doktor specjalista np. pediatra, otrzymuje już 3200 euro brutto plus liczne dodatki.

Za ta sumę można spokojnie żyć - potwierdzają niemieccy lekarze. Nasze pensje są całkiem niezłe, kiedy weźmiemy pod uwagę liczne nadgodziny i premie. Nie można narzekać. Moi koledzy, którzy samotnie wychowują dzieci otrzymują liczne dodatki. Nie widać by mieli kwaśne miny - mówi Sigfried Olbrich, która pracuje w berlińskim szpitalu Charite.

W Polsce zaraz po studiach doktor może liczyć na 700-1000 złotych na rękę. Więcej jedynie po zrobieniu kilku dyżurów w miesiącu – mówi absolwentka medycyny z Poznania. A do tego dochodzi brak pewności, że po studiach będzie się mieć możliwość zatrudnienia – dodaje jej kolega. Oboje nie mają wątpliwości, że aby jakoś egzystować potrzebne jest wsparcie albo drugiej osoby, albo rodziców. Z młodymi lekarzami rozmawiał reporter RMF Łukasz Wysocki.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

-