Dziś mija pół wieku od czasu, kiedy pojawiły się pierwsze torebki foliowe. W Polsce po roku 1989 plastikowe reklamówki szybko opanowały sklepy i zaczęły zaśmiecać nasze podwórka, parki i ulice. Szczęśliwie, dziś foliówki odchodzą do lamusa, a wszystko zaczęło się od Łodzi. To tam radni chcieli zakazu dodawania do wszystkiego polipropylenowych toreb.

Jak zmieniało się nasze myślenie o foliówkach? Posłuchaj rozmowy z Krzysztofem Piątkowskim

Pomysłodawcą łódzkiej uchwały był radny Krzysztof Piątkowski, który dziś mówi, że cała ogólnopolska dyskusja i różnego rodzaju akcje przerosły jego najśmielsze oczekiwania: Przez Polskę - ku mojemu zdumieniu, bo nie spodziewałem się tego, kiedy zaczynałem pracę nad projektem lokalnej uchwały - przetoczyła się dyskusja. Zaczęło się mówić o problemie zaśmiecania foliówkami naszych miast.

Dziś spacerowanie z plastikową torebką jest passé. Przyznaje to w rozmowie z naszą reporterką młoda dziewczyna, która na ramieniu ma elegancką materiałową torbę w kolorze écru z delikatnym wzorem. Jednym tchem wylicza zalety: wielokrotnego użytku, ozdobna bardzo i można ją sprytnie złożyć. Natomiast starsza pani, która niesie zakupy w foliówce, ze wstydem tłumaczy, że dostała ją w sklepie z używaną odzieżą. Na co dzień jednak staram się nosić materiałową, bo już nie we wszystkich sklepach dają foliowe - wyjaśnia. I rzeczywiście tak jest. W większości sklepów za torebkę z polipropylenu trzeba zapłacić kilkanaście groszy.

Pomysłodawca walki z foliówkami zapytany o to, co się w nas zmieniło, że nie nosimy już torebek plastikowych, odpowiada: Przede wszystkim zaczęliśmy myśleć o środowisku, a foliówki stały się niemodne. Producenci zaczęli też prześcigać się w wytwarzaniu modnych, sympatycznie wyglądających, eleganckich toreb wielokrotnego użytku. I to wszystko jest niezwykle pozytywne. Krzysztof Piątkowski dodaje, że ta zmiana mentalności, nastawienia jest największym sukcesem wszystkich osób, które angażowały się w zbieranie podpisów pod "ustawą foliówkową". Ostatecznie pod obywatelskim projektem ustawy nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów, ale dyskusja i nagłośnienie problemu zmieniły nasze podejście. Sam pomysłodawca zapewnia, że zawsze ma w samochodzie materiałową torbę na zakupy, a kiedy wybiera się do sklepu po większe sprawunki, to produkty z koszyka bezpośrednio przekłada do skrzynki w bagażniku auta.