Reklama

  • Polska szkoła tuczy dzieci

    Sobota, 21 kwietnia 2012 (06:46)

    Na tle innych krajów europejskich polskie nastolatki mają najłatwiejszy dostęp do niezdrowej żywności - wynika z badań naukowców ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, na które powołuje się "Rzeczpospolita". Eksperci alarmują, że przybywa dzieci z nadwagą lub otyłością i sugerują, że interwencję w tej sprawie powinien podjąć resort edukacji.

    Naukowcy z SWPS przebadali ponad 800 uczniów szkół podstawowych, gimnazjów i liceów w wieku od 10 do 17 lat. Ustalili, że dostęp do niezdrowej żywności w domu i poza nim jest zdecydowanie wyższy w Polsce niż w Holandii, Wielkiej Brytanii czy Portugalii.

    Efekt? W ciągu ostatnich 20 lat liczba dzieci z otyłością wzrosła czterokrotnie - z jednego procenta do czterech. Podobnie jest z nadwagą, na którą cierpi już 13 procent nastolatków.

    To wszystko zaś przekłada się na pieniądze. Z szacunków Instytutu Żywności i Żywienia wynika, że leczenie otyłości i jej konsekwencji kosztuje nawet 3 miliardy złotych rocznie. To zaś aż 5 procent budżetu polskiej służby zdrowia.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Skomentuj artykuł: Polska szkoła tuczy dzieci

Wasze komentarze (5)

Dodaj komentarz
C.

~C. -

We Francji dzieciom nie wolno przynosić do szkoły pieniędzy. Nie ma sklepików z g... do jedzenia i nie ma takich problemów. W Polsce wolno. W Polsce przez to, że szkoła nie jest państwowa, tylko nie wiadomo czyja, wolno przynosić co się chce. Wolno też w nie wiadomo czyjej szkole, wynajmować powierzchnię dla sklepiku i koło niej. W Polsce liczy się "biznes" na każdym kroku. Szkoła musi być też dochodowa, bo jak nie, to do likwidacji. Co do badań, to można je o kant d... potłuc, bo w ogóle nie uwzględniają np. braku ruchu tych dzieci, ich osiadłego trybu życia, braku WF w szkołach i zainteresowania dziećmi ze strony rodziców. Takie badania, jak i szkoła.

asdfdsa

~asdfdsa -

Czy my nie mam innego tematu tylko oczernianie szkoły.

vertigo

~vertigo -

Niech jedzą więcej w fast foodach. To prawdziwa tuczarnia.

croomka

~croomka -

To nie szkoła tuczy, tylko nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu połączone z brakiem ruchu. Jednym zdaniem: dzieciaki więcej przyjmują energii niż wydatkują. Stąd też fala otyłości. Podobnie jest z dorosłymi. Jedzą coraz więcej i bardziej kalorycznie, a coraz mniej się ruszają. Nie ma zdrowego, czy niezdrowego jedzenia. Każde w nadmiarze szkodzi. Kilkanaście lat temu też były słodycze i też dzieciaki je jadły. Tyle tylko, że kiedyś zjadł kilka ciastek, a teraz 2-3 paczki.