Gazociąg jamalski na granicy polsko-białoruskiej przykręcony. Jak oficjalnie informuje Gaz-System - zarządca sieci przesyłowej - to polska strona wstrzymała pobór rosyjskiego gazu. Gaz-System poinformował, że nie może odbierać paliwa do krajowego systemu przesyłowego w Punkcie Wzajemnego Połączenia (PWP) na Gazociągu Jamalskim w związku ze złą jakością gazu ziemnego. Gaz jest bardzo nawodniony i nie nadaje się do użytku.

Zdj. ilustracyjne /Darek Delmanowicz /PAP

Gaz-System poinformował, że paliwo, które trafia do nas ze wschodu nie spełnia norm jakościowych. Jak twierdzi spółka, te parametry sprawiają, że odbiór takiego gazu do krajowego systemu mógłby uszkodzić instalację. Przedstawiciele spółki są w kontakcie z dostawcą. 

Jak zapewnia Gaz-System, teraz żadne dostawy do krajowych odbiorców nie są zagrożone. Wstrzymanie odbioru gazu nie ma wpływu na zbilansowanie i bezpieczeństwo pracy systemu przesyłowego - napisano w komunikacie spółki. Jak jednak usłyszał dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, sytuacja jest dynamiczna. Na razie Gaz-System prognozuje, że te ograniczenia zakończą się w do piątkowego poranka. Trzeba jednak pamiętać, że to jedynie prognoza.

Rządowy pełnomocnik do spraw bezpieczeństwa energetycznego Piotr Naimski twierdzi, że nie należy panikować i nie odczujemy tej chwilowej przerwy.

Jednocześnie właściciel polskiego odcinka gazociągu jamalskiego EuRoPol GAZ informuje, że przesył gazu polskim odcinkiem magistrali jest realizowany. Odnotowane pogorszenie jakości gazu nie ma wpływu na zdolności przesyłowe polskiego odcinka gazociągu jamalskiego - napisał w komunikacie. Gaz jest więc tłoczony do Niemiec a jego fatalna jakość nie przeszkadza tamtejszym odbiorcom, bo w Niemczech jest specjalna osuszalnia gazu.

Po południu Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo poinformowało w komunikacie, że  "w celu zagwarantowania dostaw do klientów PGNiG ograniczyło gromadzenie zapasów gazu na okres zimowy 2017-2018 i rozpoczęło wytłaczania zgromadzonych dotychczas własnych zapasów gazu z magazynów kawernowych". Firma zapewnia, że dostawy do odbiorców gazu w Polsce nie są obecnie zagrożone.

Kolejny raz mamy do czynienia z sytuacją, w której nastąpiło zakłócenie ciągłości dostaw bez wcześniejszego uprzedzenia  ze strony dostawcy, tj. Gazprom. Nie ma na razie jednak podstaw do twierdzenia, że przyczyny zaistniałej sytuacji są inne niż awaria techniczna. Nie wiemy jednak, jak długo potrwa ta sytuacja. Czekamy na pełne wyjaśnienie sytuacji przez stronę rosyjską. Pozostajemy w stałym kontakcie z operatorami systemów przesyłowych w Polsce i na Białorusi - poinformowało PGNiG.

Gazprom potwierdza problemy z jakością gazu

Wieczorem rosyjski koncern Gazprom wydał oświadczenie w sprawie problemów z jakością gazu. 20 czerwca wieczorem pojawił się krótkotrwały problem techniczny związany z jakością gazu dostarczanego do systemu Jamał-Europa. Specjaliści odpowiednich spółek grupy Gazprom podejmują wszelkie niezbędne środki na rzecz jak najszybszego rozwiązania tej kwestii i dostawy gazu stosownej jakości. Specjaliści naszej spółki podjęli wszelkie środki na rzecz tego, by sytuacja ta nie wywierała wpływu na realizowanie przez Gazprom Eksport zamówień klientów europejskich i na niezawodność zaopatrywania Europy w gaz - napisał w oświadczeniu Gazprom.

Źródło: Powodem kłopotów usterka lub niedbalstwo

Usterka lub niedbalstwo na Białorusi czy w Rosji doprowadziły do pogorszenia się jakości gazu przesyłanego gazociągiem jamalskim - dowiedziała się PAP ze źródła zbliżonego do osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo energetyczne państwa. Problem spowodowała najprawdopodobniej usterka techniczna lub niedbalstwo na białoruskiej lub rosyjskiej części gazociągu jamalskiego skutkujące zawodnieniem gazu. Stężenie wody w gazie tłoczonym Jamałem przekroczyło normy bezpieczeństwa przy jakich gaz ten można wpuścić do polskich gazociągów bez ryzyka awarii - powiedziało PAP w środę wieczorem źródło.

Gaz, który płynie Jamałem z Rosji przez Białoruś i Polskę, trafia do odbiorców niemieckich, dla których jego nawodnienie nie jest problemem, bo mogą przepuścić paliwo przez specjalną osuszalnię, która znajduje się dopiero na terenie naszych zachodnich sąsiadów. Odbiorcy w Polsce nie są w stanie w obecnej sytuacji ani importować gazu z Niemiec, ani sprowadzić zgromadzonych tam zapasów - powiedziało PAP źródło.

Eksperci wskazują na kontekst polityczny

Według ekspertów cała sprawa to może być celowe polityczne działanie Rosjan. Świadczą o tym dziwne zbiegi okoliczności. Eksperci przypominają, że problemy z rosyjskim gazem zawsze pojawiają się, gdy polski rząd mówi o uniezależnieniu energetycznym od Rosji. I tak też jest tym razem, po zapowiedziach ministra od bezpieczeństwa energetycznego Piotra Naimskiego. Ledwie wczoraj Naimski mówił o tym, że Polska chce zastąpić rosyjski gaz całkowicie dostawami z innych kierunków, w tym z Norwegii. Chcemy całkowicie porzucić Gazprom. W tym kontekście jawi się to jaki policzek w twarzy ministra, który dość ambitnie zadeklarował, że porzucimy gaz z Rosji - mówi ekspert energetyczny Wojciech Jakóbik. Podkreśla, że to oczywiście hipoteza.

Wpuszczenie gazu złej jakości do gazociągu jamalskiego ma wyraźny kontekst polityczny przed wizytą Donalda Trumpa, podczas której ma być omawiana kwestia dostaw amerykańskiego gazu do Polski - twierdzi natomiast w rozmowie z PAP ekspert rynku Piotr Maciążek. Zauważa jednocześnie, że gaz gorszej jakości płynący jamalską rurą z Rosji przez Białoruś i Polskę do Niemiec nie nadaje się do użytku w Polsce, bo nie ma u nas specjalnej osuszalni, która znajduje się na terenie Niemiec.  Zdaniem Maciążka, fakt, że problem jakości paliwa nie dotyka Niemców, może sugerować "zewnętrzny podtekst tych trudności". Problem ten uderza w Polskę, a nie w Niemcy, które osuszalnię mają - podkreśla.

Zdaniem Maciążka, poprzednie problemy z dostawami gazu od Gazpromu miały miejsce przed szczytem NATO w Warszawie, podczas którego poruszane były kwestie bezpieczeństwa energetycznego. Teraz wystąpiły kolejne problemy, tym razem przed wizytą prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie, podczas której ma być omawiana kwestia dostaw gazu amerykańskiego do Polski. To wyraźnie wskazuje na kontekst polityczny - podkreślił Maciążek.

Z kolei b. szef Agencji Wywiadu, ekspert Fundacji Kazimierza Pułaskiego Grzegorz Małecki uważa, że nagłe pogorszenie jakości błękitnego paliwa w rurze jamalskiej powinno być rozpatrywane jako "reakcja na sukcesy Polski w zakresie projektu dywersyfikacyjnego" oraz włączenie się do niego partnera amerykańskiego. Najpierw mieliśmy pierwsze transporty LNG z USA, teraz pojawiła się zapowiedź procedury prowadzącej do nałożenia amerykańskich sankcji na podmioty współpracujące przy projekcie Nord Stream 2 - powiedział Małecki w rozmowie z PAP.

Jego zdaniem, pogorszenie jakości paliwa - przy założeniu, że nie są to problemy techniczne a działanie celowe - są rosyjską reakcją czy wręcz "ostrzeżeniem Polski". Według Małeckiego to reakcja na sukces strategii, która została obrana. Pokazuje, że idziemy we właściwym kierunku, bo cele, które zostały przyjęte przynoszą wymierne efekty. Pokazują, że są alternatywne i solidne źródła dostaw a partner amerykański podziela naszą ocenę działań Rosji na terenie Europy - podkreślił ekspert.

Małecki dodał też, że warto zwrócić uwagę na sygnały potwierdzające naszą ocenę łączenia przez Rosję polityki energetycznej z kwestiami bezpieczeństwa. Jak powiedział, chodzi o wypowiedź sprzed kilkunastu dni szefa wywiadu rosyjskiego, który stwierdził, że wywiad Rosji obserwuje sojusz polsko-amerykański jako wymierzony przeciwko Gazpromowi. 

Gazociąg Jamalski łączy złoża gazu ziemnego w północnej Rosji z Europą Zachodnią. Biegnie przez Białoruś i Polskę do Niemiec. Ma długość 4196 km, z czego 3 tys. km w Rosji, 575 km na Białorusi i 680 km w Polsce.

(mpw)