Polska poinformowała Brukselę, że jest gotowa wysłać do dotkniętego trzęsieniem ziemi Ekwadoru 44 strażaków ze średniej grupy poszukiwawczo-ratowniczej. Służby mają do dyspozycji 6 psów i kilkanaście ton sprzętu - informuje rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak.

Pomoc humanitarna dla Ekwadoru /Mauricio Duenas Castaneda /PAP/EPA

W nocy wpłynęło zapytanie z Brukseli z ERCC (Emergency Response Coordination Centre) czy jesteśmy w stanie pomóc. Komendant główny PSP wraz z ministrem spraw wewnętrznych i administracji potwierdzili. Przekazali za pośrednictwem Brukseli, że Polska jest w pełnej gotowości i jest w stanie wysłać do Ekwadoru średnią grupę poszukiwawczo-ratowniczą MUSAR. To jest 44 ratowników, sześć psów i kilkanaście ton sprzętu - powiedział PAP Frątczak.

Polscy ratownicy mogą wylecieć w każdej chwili. Czekamy na decyzję strony ekwadorskiej, która zwróciła się z takim zapytaniem. Grupa opiera się przede wszystkim na trzydziestu kilku strażakach z Nowego Sącza. Pozostali to strażacy z Poznania, Łodzi i Warszawy - powiedział.

W sobotę wieczorem czasu lokalnego Ekwador nawiedziło trzęsienie ziemi o sile 7,8 w skali Richtera. Według ostatnich danych liczba ofiar sięgnęła 272 osoby, ponad 2,5 tys. zostało rannych.

Ze względu na możliwe wstrząsy wtórne i awarię sieci energetycznej mieszkańcy regionów, które ucierpiały w trzęsieniu, drugą noc z rzędu musieli spędzić pod gołym niebem i w całkowitych ciemnościach, do tego w deszczu.

Wielu mieszkańców zaczęło zbijać prowizoryczne trumny dla ofiar i mimo ostrzeżeń władz szukało schronienia wśród uszkodzonych budynków.

W 6 z 24 prowincji kraju ogłoszono stan wyjątkowy. Ze skutkiem natychmiastowym aktywowano kredyt na 600 mln dolarów na odbudowę. Do pomocy wysłano 10 tys. żołnierzy, 3,5 tys. policjantów i 500 strażaków. Pomoc skierowały do Ekwadoru Wenezuela, Meksyk, Kolumbia i Salwador.

Epicentrum sobotniego trzęsienia znalazło się w odległości ok. 170 km na północy zachód od stolicy kraju Quito, w regionie słabo zaludnionych miast portowych i turystycznych miejscowości, ale było odczuwane w wielu częściach kraju, nawet w miastach oddalonych o kilkaset kilometrów. Wśród najbardziej dotkniętych miast znalazło się Portoviejo, Manta i Guayaquil w prowincji Manabi.

Od czwartku seria wstrząsów nawiedzała także południową Japonię w rejonie miasta Kumamoto. W ich wyniku zginęło 41 osób.


(dp)