Po wojsku policja i Straż Graniczna wstrzymują loty śmigłowcami W-3 Sokół - ustalił reporter RMF FM Mariusz Piekarski. To konsekwencje wczorajszego wypadku polskiej maszyny we Włoszech. W gotowości utrzymywane są natomiast śmigłowce ratownicze - one będą wciąż latać.

W tym ostatnim przypadku chodzi zarówno o śmigłowiec Sokół TOPR-u, jak i maszyny w wersji morskiej Anakonda, wykorzystywane przez Brygadę Lotnictwa Marynarki Wojennej w systemie SAR.

Awaryjne lądowanie i pożar polskiego śmigłowca wojskowego we Włoszech

​Polski śmigłowiec wojskowy z 6 osobami na pokładzie rozbił się niedaleko Padwy na północy Włoch - podała włoska agencja Ansa. Według jej informacji wszyscy ocaleli w wypadku maszyny, która po zderzeniu z ziemią zapaliła się. Z kolei Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych twierdzi, że było to... czytaj więcej

Śmigłowce ratownictwa utrzymywane są - jak wyjaśnia Mariusz Piekarski - w systemie dyżurowym i nie podlegają temu wyłączeniu.

Co innego śmigłowce policji i Straży Granicznej. Policja uziemiła właśnie dwie maszyny: w Warszawie i Krakowie, a Straż Graniczna swoją Anakondę z Oddziału Morskiego.

Wszystkie służby czekają teraz na pierwsze ustalenia komisji wojskowej, która ma zbadać przyczyny katastrofy Sokoła koło włoskiej Padwy, i na ocenę, czy nie doprowadziła do niej wada konstrukcyjna, która mogłaby występować we wszystkich maszynach typu W-3.

Lądowanie awaryjne i pożar

Do wypadku polskiego śmigłowca wojskowego W-3 Sokół doszło wczoraj w trakcie ćwiczeń w rejonie Massanzago na północy Włoch. Na pokładzie było 5 polskich żołnierzy i jeden Francuz. Wszyscy ocaleli.

Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że maszyna lądowała awaryjnie, a później stanęła w płomieniach.

Pilot śmigłowca postąpił zgodnie z procedurami i bezpiecznie wylądował w terenie przygodnym. Załoga opuściła pokład. Nikomu nic się nie stało. Po wylądowaniu załoga stwierdziła pożar, w wyniku którego śmigłowiec spłonął - informował rzecznik Dowództwa ppłk Szczepan Głuszczak.

(e)