Rodziny ofiar katastrofy w kopalni "Wujek-Ruch Śląsk" tuż po piątkowej tragedii pozostawione były bez należytej opieki. To opinia wicewojewody śląskiego Adama Matusiewicza. Rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia, odpiera zarzuty.

W Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich zmarł piętnasty górnik, ranny w katastrofie w kopalni "Wujek-Ruch Śląsk" w Rudzie Śląskiej. Wcześniej informowano, że pogorszył się stan trzech z pięciu górników leczonych na oddziale intensywnej terapii CLO. Do domów wypisano... czytaj więcej

Przed bramą kopalni był w dniu tragedii reporter RMF FM Marcin Buczek. Miał wrażenie, że nikt nie panuje nad sytuacją. Po katastrofie w kopalni Halemba trzy lata temu bliskich ofiar zebrano w stołówce i odizolowano. Do dyspozycji mieli psychologów. W Rudzie Śląskiej do późnego wieczora rodziny górników stały przed kopalnianym szlabanem. Nazwiska ofiar podano dopiero po godzinie 21. Rodzin nikt nie informował, co dzieje się w kopalni.

Rzecznik Holdingu widzi sprawę inaczej. Jego zdaniem, rodziny miały wyznaczony punkt spotkań, pracownicy działu socjalnego mieli się z nimi kontaktować, a nazwiska ofiar można było ujawnić dopiero wtedy, kiedy zgodził się na to prokurator.

Wicewojewoda Adam Matusiewicz ujmuje jednak sprawę krótko. Mankamentem był kontakt z rodzinami - mówi. I zapowiada, że najszybciej, jak to możliwe, spotka się z szefami spółek węglowych i dyrektorami 30 największych regionalnych szpitali, by ustalić, co i jak robić w podobnych przypadkach.

Będzie pomoc finansowa dla rodzin górników

Rodziny górników dostaną po 50 tysięcy złotych pomocy finansowej - obiecuje Donald Tusk. Jeszcze dziś premier ma wydać zarządzenie w tej sprawie. Pieniądze miałyby pójść na leczenie, pochówek i zasiłki dla rodzin. Rząd podjął działania po katastrofie, ale czy zamierza cokolwiek zrobić, by zapobiec kolejnym wypadkom?

Prokuratura Okręgowa w Katowicach potwierdza ustalenia dziennikarzy RMF FM: pracownicy kopalni "Wujek-Ruch Śląsk" bez wiedzy prokuratora odkręcili czujnik metanu. Rzeczniczka prokuratury Marta Zawada-Dybek potwierdziła, że prokuratorzy nie wiedzieli o tym zdarzeniu. czytaj więcej

Na razie Donald Tusk mówi o potrzebie porozumienia w sprawach bezpieczeństwa w kopalniach między politykami, związkowcami, menedżerami zakładów. Bezpieczeństwa nawet kosztem zysku. Dzisiaj wydaje mi się najważniejsze pytanie, na ile i czy można ryzykować życie ludzi na rzecz wydobycia tam, gdzie to wydobycie jest obarczone tak dużym ryzykiem - powiedział premier.

Jeśli zaś chodzi o działania, to rząd skupi się przede wszystkim na wyjaśnianiu tej katastrofy. Donald Tusk zapewnił, że prokuratura, policja i ABW dokładnie zbadają sprawę i ustalą, czy zawiedli ludzie czy procedury.

O przyszłości premier nie wspomina. Nie wiadomo, czy rząd zrobi cokolwiek, zanim sytuacja znów wróci do normy, czyli cichego przyzwolenia na ryzyko.