Strażacy w Warszawie wciąż usuwają skutki nawałnicy, która w niedzielę przetoczyła się nad stolicą i okolicami. Od wieczora interweniowali w sumie ponad 300 razy, w samym mieście - ponad 220. Najczęściej wyjeżdżali do usuwania powalonych przez wichurę drzew, poza tym wypompowywali wodę z zalanych piwnic i ulic.

"U koleżanki spadł grad wielkości piłeczek. Cały taras ma zniszczony". O nawałnicy rozmawia z mieszkańcami Warszawy reporter RMF FM Michał Dobrołowicz:

Jak powiedział nam o poranku Paweł Frątczak ze straży pożarnej, "najtrudniejsza sytuacja wieczorem i w nocy miała miejsce na terenie Warszawy, gdzie strażacy wyjeżdżali ponad 220 razy".

Interwencje te związane były głównie z usuwaniem kilkuset połamanych i powalonych przez wichurę drzew, które tarasowały wiele ulic, zniszczyły samochody, a także zerwały trakcję tramwajową. W kilkudziesięciu przypadkach strażacy wypompowywali wodę z budynków i ulic - relacjonował.

Jak mówił, nawałnica dała się we znaki całemu miastu, ale najwięcej interwencji odnotowano w Śródmieściu i na Pradze-Południe.

Strażacy w dalszym ciągu wzywani są do połamanych drzew, które tarasują wiele mniejszych ulic osiedlowych. Dodatkowo do Warszawy skierowane zostały jednostki spoza Warszawy - zaznaczył Frątczak.

(edbie)