Rzecznik Samoobrony założy w poniedziałek do sądu cywilny pozew przeciwko „Wprost”. To reakcja Mateusza Piskorskiego na artykuł zamieszczony na stronach internetowych tygodnika.

Dziennikarze napisali, że Piskorski znalazł się w kręgu zainteresowania polskich służb specjalnych. Powód to kontakty polityka Samoobrony z rosyjskimi i ukraińskimi organizacjami faszyzującymi kontrolowanymi przez rosyjskie służby specjalne. Tygodnik powołuje się między innymi na audycję w rosyjskiej telewizji. Piskorski pytany przez Rosjan gdzie przebiega granica Europy odpowiedział: Nie wiem co to takiego Europa. Myślę, że istnieje tylko Eurazja. Piskorski powołuje się na eurazjatyckie koncepcje Aleksandra Dugina. To politolog, który od dawna lansuje tezę, że posłannictwem Rosji jest bycie wielkim imperium o charakterze kontynentalnym, euroazjatyckim, a więc ma połączyć w sobie Europę i Azję, a głównym wrogiem są oczywiście Stany Zjednoczone. Proamerykańska Polska jest przez niego postrzegana bardzo negatywnie: Jestem polonofobem - powiedział korespondentowi RMF FM podczas wywiadu Dugin.

Jego koncepcje są przyprawione prawosławiem, panslawizmem i skrajnym nacjonalizmem. Według Dugina wodzem, który znakomicie spełnia kryteria euroazjatyckości jest Putin. Politolog jest ostatnio często cytowany, ale nic dziwnego, idealnie pasuje do obecnych ambicji Kremla odbudowy potęgi Rosji. W młodości był zafascynowany ezoteryką i tworzył skrajnie radykalną partię nacjonalistyczno-bolszewicką.

Rzecznik Samoobrony znalazł się w kręgu zainteresowania polskich służb specjalnych z powodu związków z organizacjami faszyzującymi zza wschodniej granicy, kontrolowanymi przez rosyjskie specsłużby – twierdzi „Wprost”. Mateusz Piskorski w rozmowie z RMF FM zaprzecza tym doniesieniom i zapowiada,... czytaj więcej

W tekście zatytułowanym "Podejrzane kontakty posła Piskorskiego" dziennikarze "Wprost" cytują wypowiedź rosyjskiego dziennikarza z telewizji O2TV. Filip Leontiew w telewizji wyraził się o Piskorskim: To nasz polityk i agent wpływu w Polsce. W tekście „Wprost” pojawiło się też takie zdanie : Podczas wyborów parlamentarnych w 2006 roku Piskorski pojawił się na Ukrainie razem z Rosjanami z faszyzującej organizacji CIS EMO.

Moskiewski korespondent RMF FM rozmawiał z rosyjskim dziennikarzem cytowanym przez ”Wprost” Filipem Leotniewem. Jak mówi Andrzej Zaucha, Leontiew był zachwycony tym, że jego cytat nabrał takiej wagi. Mówiąc to jednak, bardzo się śmiał. Dodał, że w jego programie często pojawia się ironia. Słowa o agencie w Polsce miały charakter właśnie ironiczny.

Jak mówi korespondent RMF FM, organizacja CIS EMO to nie faszyści. To obserwatorzy, których kraje Wspólnoty Niepodległych Państw wysyłają sobie nawzajem na wybory, by potwierdzić, że przebiegały one demokratycznie. To właśnie obserwatorzy od WNP uznali np. ostatnie wybory prezydenckie na Białorusi za wzorcowe. Niestety, uczestniczył w tym także Piskorski.