„Z pierwszego koszyka najbardziej chciałbym trafić na Portugalię. Mielibyśmy starcie Ronaldo z Lewandowskim” – mówi w rozmowie z RMF FM były reprezentant Polski, Piotr Świerczewski. Zapewnia także: „Adam Nawałka to perfekcjonista. Na pewno dobrze przygotuje zespół do turnieju”.

Piotr Świerczewski /Bartłomiej Zborowski /PAP

Patryk Serwański: Pamięta pan losowanie grup przed mundialem w Korei i Japonii? Denerwował się pan, czekał na wyniki? To w ogóle coś ważnego dla zawodnika?

Piotr Świerczewski: To bardzo ważne i myślę, że nasi piłkarze czekają na wyniki. Na pewno chłopaki myślą o tym, z kim chcieliby zagrać, a kogo woleliby uniknąć. My wtedy w 2001 roku wierzyliśmy w swoje umiejętności i mieliśmy takie przeświadczenie, że to rywale mają bać się nas, a nie my ich. Teraz mamy silny zespół i możemy być czarnym koniem turnieju we Francji. Te najlepsze zespoły, jeśli na nas trafią, to mogą się zdziwić. W eliminacjach pokazaliśmy niezły futbol, nie boimy się grać z wyspiarzami, choć Anglia oczywiście nam nie leży. Ale może ten turniej będzie dobrą okazją by się im zrewanżować za różne porażki.

Na ostatnich dużych turniejach na losowania grup nie narzekaliśmy. Przed Euro2012 byliśmy optymistami. Podobnie przed mundialem w 2006 roku. Potem na turniejach przychodziło rozczarowanie, bo biało-czerwoni grali słabo. Może więc rozkładanie tego losowania na czynniki pierwsze nie ma sensu, bo najważniejsze, co zrobią latem wybrańcy Nawałki i to jak sztab ich do tego przygotuje?

Adam Nawałka jest takim tytanem pracy, że już pewnie rozłożył wszystkich potencjalnych rywali na czynniki pierwsze. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Na pewno wszyscy finaliści przyjadą do Francji optymalnie przygotowani. Nikt nie pozwoli sobie na zaniedbania. Z naszą kadrą będzie podobnie. Znam trenera Nawałkę i wiem jak pracuje, jak analizuje każdy, nawet zwycięski mecz. Nawałka obserwuje dużą liczbę piłkarzy i na pewno wybierze optymalną kadrę. Nie boję się też o przygotowanie fizyczne Polaków. My możemy pokonać każdego, ale też z każdym przegrać, bo we Francji nie będzie słabeuszy. Nasz cel? W końcu wyjść z grupy i jest to jak najbardziej realne.

Lepiej na Euro zagrać z jakimś dobrym znajomym, jak drużyny z eliminacji - Niemcy i Irlandia - czy może z kimś kogo dawno nie widzieliśmy?

Dobry znajomy może okazać się katem naszej reprezentacji. Oczywiście Niemcy po porażce w Warszawie w rewanżu nas pokonali, ale nikt nie wie jakby wyglądał kolejny mecz tych drużyn. W meczu może zdarzyć się wiele rzeczy - rzut karny, czerwona kartka, kontuzja. Oczywiście turniej ma faworytów. Tu bym wymienił gospodarzy, czyli Francuzów i Hiszpanów, którzy zawsze fajnie grają w piłkę. Są też faworyci, którzy są takim napompowanym balonikiem - to Portugalia. Mają gwiazdy, ale nie mają drużyny. Chciałbym na nich trafić, bo mielibyśmy wspaniałą konfrontację Roberta Lewandowskiego z Cristiano Ronaldo.

Chyba nie ma drugiej reprezentacji w europejskim topie, tak zależnej od jednego piłkarza jak Portugalia.

W ofensywie ciężar położony jest na Ronaldo, a on często pozbawiony wsparcia kolegów, nie potrafi nic pokazać. Portugalczyk w ostatnich słabszych meczach Realu też był mało widoczny. Portugalia byłaby idealnym rywalem z pierwszego koszyka.

Drugi koszyk jest taki dziwny. Z jednej strony typowo turniejowa reprezentacja Włoch,  z drugiej wydawałoby się średniacy jak Ukraina, Rosja.

My jesteśmy w trzecim koszyku, ale mamy chrapkę na drugie miejsce w grupie. W drugim koszyku są niezłe zespoły, ale w naszym zasięgu. Włosi - drużyna turniejowa, ale oparta na starszych zawodnikach. Rosja to wielka niewiadoma. Szwajcarzy - poukładani, grają trochę w niemieckim stylu. Austria ostatnio gra nieźle w piłkę. Do tego Chorwacja i Ukraina. Zwłaszcza Ukraińcom mamy co pokazać, bo przecież pokonali nas w eliminacjach do mundialu. Dziś Ukraina jest słabsza. Z każdym z tego koszyka możemy powalczyć.

Czwarty koszyk mocno wyspiarski. Walia, Irlandia, Irlandia Północna, do tego grająca w podobnym stylu Islandia.

Nie lekceważmy tego "najsłabszego koszyka". Wyspiarze, wiadomo - fizyczny styl gry, walka od ostatniej minuty. Ja bym bardziej obawiał się takich trochę taktycznie egzotycznych drużyn, jak Turcja i Albania. Bardzo mocna jest Turcja i pewnie gdyby były inne zasady, byłaby w wyższym koszyku. Albania to już pełna egzotyka. Nie chciałbym z nimi grać. Ze wszystkich finalistów znam ich najsłabiej. 

Grupa marzeń?

Portugalia, Chorwacja lub Ukraina i mimo wszystko Irlandia lub Walia.

A kogo lepiej uniknąć? 

Francji i Hiszpanii, Włoch oraz Turcji. 

(dp)