Niespełna pół godziny trwało spotkanie przewodniczącego "Solidarności" z niepełnosprawnymi i ich opiekunami, którzy od ponad tygodnia protestują w Sejmie. Piotr Duda przyjechał do parlamentu na zaproszenie uczestników protestu. Rozmowa odbyła się bez udziału mediów. "Poprosiliśmy pana Piotra Dudę, żeby po prostu - jeżeli może - postarał się tutaj nam pomóc w tej sytuacji" - powiedziała Iwona Hartwich z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych.

Piotr Duda w Sejmie /Paweł Balinowski /RMF FM

To była rozmowa o tym, że nas popiera, wspiera, rozumie tę naszą walkę. I po prostu poprosiliśmy, żeby zrobił wszystko, żeby stał się może mediatorem. Prosiliśmy, żeby przekonywał pana prezydenta, pana prezesa, że muszą pomóc tym osobom niepełnosprawnym - relacjonowała Hartwich. Jak mówiła, w odpowiedzi przedstawiciele protestujących mieli usłyszeć: "zrobię, co będzie w mojej mocy".


Rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych, wraz z ich podopiecznymi, którzy protestują w Sejmie, mieli dwa główne postulaty. Pierwszy z nich to wprowadzenie dodatku rehabilitacyjnego dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie bez kryterium dochodowego; dodatek miałby nie być wliczany do dochodu osoby niepełnosprawnej. W środę protestujący zaproponowali stronie rządowej stopniowe dojście do tej kwoty - 300 zł złotych od maja tego roku, od stycznia 2019 r. - 400 zł, a od czerwca 2019 r. - 500 zł.

Drugi postulat to zrównanie kwoty renty socjalnej z najniższą rentą z ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy wraz ze stopniowym podwyższaniem tej kwoty do równowartości minimum socjalnego, obliczonego dla gospodarstwa domowego z osobą niepełnosprawną; projekt nowelizacji ustawy o rencie socjalnej zrównujący wysokość kwot został w czwartek przyjęty przez rząd.