Piłkarze polskich klubów obawiają się ptasiej grypy. A wszystko przez to, że na miejsce piłkarskich zimowych zgrupowań bardzo często wybierana jest Turcja. W kraju tym niemal codziennie notowane są nowe przypadki groźnego dla człowieka szczepu H5N1.

Zimowe zgrupowania w Turcji zorganizowały wszystkie wielkopolskie pierwszoligowe drużyny: Lech, Amica i Groclin.

Choć na razie żadna z drużyn nie zdecydowała się na odwołanie wyjazdu, nie można wykluczyć, że zagrożenie ptasią grypą pokrzyżuje ich plany treningowe. W klubach trwają bowiem gorączkowe dyskusje, jak zachować się w obliczu szalejącej w Turcji choroby.

Turcja przyznaje, że wirus ptasiej grypy przemieszcza się na zachód kraju, i że został już wykryty w co najmniej 25 miastach. Szczep H5N1 wykryto m.in. na wybrzeżu Morza Egejskiego, w rejonie bardzo popularnym wśród turystów. czytaj więcej

Jednak w wielu przypadkach wszystko jest już przygotowane – zarezerwowano nawet bilety. Działacze nie wykluczają jednak, że jeżeli nadal będą nadchodzić informacje o rozprzestrzenianiu się wirusa, to bez względu na koszty obozy szkoleniowe zostaną odwołane.

Część działaczy rozważa zaszczepienie piłkarzy przeciwko grypie. W poznańskim Lechu intensywnie pracują lekarze sportowi, którzy mają zapoznać zawodników z zasadami bezpieczeństwa i sposobami unikania zarażenia się chorobą.

Turcja jest bardzo modna wśród piłkarzy głównie ze względu na warunki treningowe, sprzyjającą pogodę i niskie ceny.