„Grypa sezonowa 2015/2016 już zapukała do naszego kraju, w środę wykryliśmy pierwszy przypadek tej choroby, tym razem u dwuletniego dziecka” – mówi dyrektor krajowego ośrodka grypy, prof. Lidia Brydak. „Rokowania u tak małych dzieci są zwykle złe, ponieważ nie mają one jeszcze wykształconego układu odpornościowego i grypa jest u nich bardzo trudna do wyleczenia” – dodaje prof. Brydak.

Przeciwko grypie można szczepić dzieci już powyżej szóstego miesiąca życia / Grzegorz Michałowski /PAP
Jak wygrać z grypą? Eksperci: szczep się i żyj zdrowo!

"Grypa może się skończyć bardzo poważnymi powikłaniami. Jej wirus mnoży się w różnych tkankach i narządach, a to może prowadzić do ich uszkodzenia" - ostrzega pulmonolog, prof. Adam Antczak z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. "Grypa jest chorobą bardzo nieprzewidywalną. Nie... czytaj więcej

Prof. Lidia Brydak podkreśla, że przeciwko grypie można szczepić dzieci już powyżej szóstego miesiąca życia. Niestety, rodzice nie biorą odpowiedzialności za swoje dziecko i nie szczepią je przeciwko grypie. W naszym kraju przeciwko tej chorobie szczepionych jest zaledwie 0,5 proc. dzieci do 4. roku życia – dodaje.

Prof. Brydak podkreśla, że krąży wiele mitów na temat szczepień przeciwko grypie. Jednym z najczęściej powtarzanych jest ten, że ktoś zachorował na grypę po tym jak się zaszczepił. To bzdura, szczepionki przeciwko grypie wykonuje się na bazie wirusów inaktywowanych lub wykorzystuje się jedynie ich fragmenty i nie mogą wywołać grypy – podkreśla.

Według specjalistki, może się zdarzyć, że zaraz po zaszczepieniu jakaś osoba może się zetknąć z wirusem grypy zanim jeszcze osiągnie odporność, co zwykle następuje po upływie tygodnia. Ja szczepię się od 24 lat, od kiedy w sezonie 1992/1993 zaczęły być dostępne w Polsce pierwsze inaktywowane szczepionki przeciwko grypie - mówi Brydak.


Szczepienia przeciwko grypie rekomendują wszystkie towarzystwa medyczne na świecie, zarówno pediatryczne, kardiologiczne, diabetologiczne, jak i onkologiczne i wiele innych, ponieważ chronią one przed poważnymi powikłaniami, grożącymi nawet zgonem – podkreśla prof. Brydak.

Specjalistka zwraca uwagę, że oficjalna liczba podawanych zgonów z powodu grypy nie odzwierciedla faktycznego stanu. Kiedy bezpośrednią przyczyną śmierci jest zapalenie mięśnia sercowego, wtedy do dokumentacji wpisuje się, że chory zmarł z przyczyn kardiologicznych, a nie na skutek powikłań pogrypowych – podkreśla prof. Brydak.

Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie wynika, że w sezonie 2014/2015 z powodu grypy zmarło w Polsce 11 osób. To niemożliwe, z całą pewnością grypa uśmierciła wtedy znacznie więcej Polaków - przekonuje prof. Brydak.

(mpw)