Zrobimy wszystko, co możliwe, by przyszły rok był czasem merytorycznego dialogu i odbudowy zaufania - powiedział lider Nowoczesnej Ryszard Petru w noworocznym wystąpieniu do wyborców. "Nie pozwolimy, by ceną pozornego spokoju w polityce stało się przyzwolenie na ograniczanie swobód obywatelskich. Nie pozwolimy na łamanie prawa przez tych, których zadaniem jest stać na jego straży. Nie pozwolimy, aby podpalacze nazywani byli strażakami" - zapowiedział.

Lider Nowoczesnej dokonał też politycznego podsumowania roku 2016. To był trudny rok. Na naszych oczach, w błyskawicznym tempie powstała "Polska murów". Polska zamkniętych na dialog drzwi, Polska głębokich podziałów w rodzinach, wśród przyjaciół, sąsiadów i współpracowników. Niestety, spełniły się nasze najgorsze obawy - demokracja jest poważnie osłabiona, gospodarka zwalnia, a w Polakach narasta poczucie braku bezpieczeństwa i stabilności - przekonywał.

Jak podkreślił Petru, w najbliższych tygodniach należy "doprowadzić do bezpiecznego i najlepszego dla Polski rozwiązania kryzysu państwa". Jego zdaniem "proponowane przez partię rządzącą rozwiązania są pozornie proste, ale w praktyce prowadzą donikąd".

System sądowniczy musi być niezależny od nacisków politycznych. System edukacyjny i media publiczne muszą być odporne na próby indoktrynacji przez polityków. Gospodarka musi rządzić się przewidywalnymi regułami gry. Finanse publiczne muszą być bezpieczne i zdrowe - nie można groszem publicznym szastać na prawo i lewo, bez opamiętania. Polska polityka zagraniczna rządu nie może być powodem do śmiechu; powinna być obszarem odpowiedzialnej współpracy i budowania międzynarodowych sojuszy, które wzmacniają bezpieczeństwo naszego kraju. Wreszcie, administracja państwowa ma obowiązek zachowania neutralności światopoglądowej państwa - zaznaczył szef Nowoczesnej.

Petru zapewnił też, że w 2017 r. "nie zabraknie nam odwagi i determinacji, by zamiast "dobrej zmiany" budować lepszą Polskę".

(mn)