Koalicja funkcjonuje, nie ma dla niej żadnych zagrożeń - zapewnił Waldemar Pawlak na konferencji prasowej, odpowiadając na zarzuty o nepotyzm postawione mu przez media. Niczego się nie boję. Wszelkie moje działania biznesowe są przejrzyste - dodał. Chodzi o powiązania krewnych i znajomych wicepremiera z Ochotniczą Strażą Pożarną. Honorowym prezesem zarządu OSP jest Pawlak, a zarządzane przez jego bliskich spółki, w których on sam miał udziały, wygrywały przetargi na obsługę służby.

Wicepremier kontra wicepremier. Waldemar Pawlak niedwuznacznie sugeruje na swoim blogu, że za atakami na niego stoi szef MSWiA Grzegorz Schetyna. Chodzi o środowy artykuł "Dziennika", w którym zarzucono liderowi PSL nepotyzm i tworzenie polityczno-towarzyskiego układu biznesowego.... czytaj więcej

Waldemar Pawlak nie widzi niczego niewłaściwego w fakcie, że jego krewni i znajomi korzystają z publicznych pieniędzy, przekazywanych Ochotniczej Straży Pożarnej. Podkeśla, że wszystko odbywało się zgodnie z prawem - były oferty, przetargi, konkursy. A że wygrywały firmy, które kiedyś Pawlak tworzył, a teraz kierują nimi jego znajomi? Widocznie były najlepsze.

Jeżeli dostaniecie propozycję od firmy na przykład swojego kolegi ze studiów najtańszą, a następna będzie o 100 procent droższa, to proszę mi powiedzieć, którą ofertę należałoby wybrać - pytał na konferencji prasowej wicepremier:

Waldemar Pawlak twierdzi również, że zarzuty pod jego adresem to prawda połączona z insynuacjami. Ma to być brutalny atak za jego postawę w sprawie opcji walutowych. Chcecie mi dokopać za opcje, to zróbcie to - mówił:

Pawlak nie wyjaśnił jednak, kto mści się na nim za opcje oraz kto miałby interes i jaki w atakowaniu jego pomysłów w tej sprawie. Na razie wicepremier rozważa pozew do sądu przeciwko "Dziennikowi", który opublikował artykuł na temat jego polityczno-biznesowych koneksji. A do dziennikarzy mówi tajemniczo: Zastosujcie do siebie tą samą matrycę myślenia.

Pożar w koalicji ugaszony. Wicepremier wytłumaczył się Tuskowi

Z nieoficjalnych informacji dziennikarza RMF FM Konrada Piaseckiego wynika natomiast, że w czwartek rano wicepremier spotkał się w sprawie zarzutów "Dziennika" z Donaldem Tuskiem. Panowie rozstali się w porozumieniu. Pawlak oświadczył Tuskowi, że w żadnym z przypadków, o którym pisano w "Dzienniku" nie złamał prawa, że może przedstawić na to pliki dokumentów i że wszystkie przetargi, w których brała udział jego konkubina wygrywała najlepsza oferta. Tak się składa, że akurat jej.

Co do etycznych standardów takiego postępowania panowie - jak się zdaje - nie byli dokładnie tego samego zdania, ale z otoczenia premiera słychać, że afera rozchodzi się właśnie po kościach. Tym bardziej, że Pawlak wycofał się z zarzutów, które stawiał Grzegorzowi Schetynie.

Na swoim blogu przekonywał w środę, że za atakami na niego stoi właśnie drugi z wicepremierów, co PiS natychmiast podchwycił, dowodząc że trwa walka obu panów o schedę po Donaldzie Tusku. Pawlak powiedział jednak w czwartek premierowi, że poniosły go emocje, że wie, iż przesadził i jest gotów publicznie to powiedzieć.