Januszowi Palikotowi nie spadnie włos z głowy. Polityk Platformy Obywatelskiej, który na swoim blogu pytał o rzekome problemy alkoholowe prezydenta, nie zostanie wyrzucony ani z partii ani z klubu parlamentarnego - dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Będzie też nadal kierował komisją "Przyjazne Państwo".

Palikotowi się „upiecze” z kilku powodów. Po pierwsze to bardzo popularny polityk na Lubelszczyźnie, gdzie zdobywa cenne dla partii punkty na trudnym terenie. Po drugie każda partia potrzebuje barwnego polityka, który jest wentylem bezpieczeństwa i któremu wybacza się więcej niż innym. PiS ma Kurskiego i Cymańskiego, LiD Joannę Senyszyn, a PO właśnie Palikota.

Janusz Palikot niespodziewanie odwołał pierwsze, robocze posiedzenie komisji „Przyjazne Państwo” – dowiedział się RMF FM. Oficjalne powody tej decyzji nie są znane. Zdaniem członków komisji, Palikot chce w ten sposób wyciszyć sprawę wpisu na blogu i pytań do prezydenta. czytaj więcej

Choć w samej Platformie pojawiały się głosy, by Palikota ukarać i odebrać mu komisję „Przyjazne Panstwo”, to jeden z liderów PO powiedział, że komisja to właśnie dziecko Palikota i może, gdy rzuci się w wir pracy, spożytkuje wreszcie swoją energię.

Palikot miał też dostać ultimatum – koniec z blogowaniem i medialnymi wyskokami. Dostał ostatni kredyt zaufania. Jeśli zawiedzie, pożegna się z klubem.

W czwartek prezydium klubu ma oficjalnie i ostatecznie zamknąć sprawę kontrowersyjnego wpisu na blogu Palikota.