Oszuści polują na Polaków. Liczba oszustw sięgnęła już w tym roku 100 tysięcy. To o ponad 15 tysięcy więcej niż rok temu o tej porze. Przestępcy próbują od nas wyłudzać pieniądze metodami na wnuczka, na bank, na policjanta, na sanepid, na uchodźców. Ich pomysłowość nie zna granic.

Liczba oszustw sięgnęła już w tym roku 100 tysięcy /Karl-Josef Hildenbrand /PAP/EPA

Policja twierdzi, że udaje jej się ustalić większość sprawców. Funkcjonariusze wyliczają, że w tym roku zarzuty usłyszało już 17 tysięcy oszustów. Przestępcy robią się coraz bardziej zuchwali. Próbują wyłudzić coraz większe kwoty.

Niestety najczęściej ich ofiarami padają ludzie starsi, głównie emeryci. Miesięcznie zgłaszanych jest około 12 tysięcy prób wyłudzeń. Rok temu to było tylko 10 tysięcy.

Z roku na rok liczba wyłudzeń, głównie na wnuczka, więc rośnie.

Oszuści polują metodą "na bank"

Przestępcy coraz częściej próbują nas oszukać metodą "na bank". Podszywają się pod pracowników banków i próbują wyciągnąć od nas dane. Instytucje finansowe dostają coraz więcej zgłoszeń o tym problemie.

Oszuści dzwonią i mówią, że telefonują z banku z nową ofertą albo informacją o naszym koncie. Od razu proszą o zweryfikowanie naszej tożsamości: chcą naszego imienia, nazwiska, nazwiska panieńskiego matki, numeru PESEL, numeru karty.

Już takie dane umożliwią im wydawanie naszych pieniędzy albo wzięcie kredytu na nasze konto.

Jak się ustrzec? Bankowcy radzą, by się rozłączyć i samemu oddzwonić do banku.

Co ważne, nie dzwońmy pod numer podany przez osobę dzwoniącą, tylko zadzwońmy na oficjalną infolinię banku. Ten numer zawsze znajdziemy w listach z banku albo na stronie internetowej.

Czasami oszuści stosują też pewną modyfikacje tej metody. Wysyłają też do nas e-maile, w których informują o kłopotach z naszym kontem. W mailu podają numer telefonu, pod który należy zadzwonić. Tam czeka już fałszywy pracownik banku, który będzie próbował wyłudzić nasze dane i pieniądze.

Oszustwa na "fałszywe mandaty"

Źle zaparkowałeś samochód? Możesz spodziewać się nie tylko mandatu, ale także próby oszustwa. Przestępcy coraz chętniej podszywają się pod policjantów i strażników miejskich.

Przestępcy wydrukowali sobie niemal idealne kopie mandatów za złe parkowanie. Różnica tylko jest taka, że na fałszywym mandacie znajduje się numer konta należący do oszusta. Wszystko inne wygląda jak prawdziwy mandat od mundurowych.

Przestępcy krążą po miastach i szukają źle zaparkowanych aut. Gdy takie znajdą, wkładają kierowcy swój fałszywy mandat za wycieraczkę.

Liczą na to, że karę zapłacimy na ich konto. Żeby nie dać się nabrać, lepiej zadzwonić na policję, czy straż miejską i potwierdzić otrzymaną karę.

A najlepiej, parkować przepisowo. I w tej metodzie to jedyne skuteczne zabezpieczenie przed oszustami...

Oszustwo "na uchodźcę"

Oszuści mają też nową metodę okradania naszych mieszkań. To tak zwana metoda " uchodźcę" albo "na Syryjczyka". Podszywają się pod pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i proszą o udostępnienie mieszkań dla przybyszów z Bliskiego Wschodu.

Zaczyna się od listu w naszej skrzynce pocztowej. Oszuści wysyłają do nas pismo, które wygląda jak oficjalny dokument z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

W tym piśmie anonsowana jest wizyta urzędników MSW, którzy chcą zobaczyć nasze mieszkanie, żeby sprawdzić, czy możemy przyjąć uchodźców.  Po kilku dniach oszuści przychodzą, cały czas udając pracowników MSW i proszą o oprowadzenie po mieszkaniu.

Jedna osoba nas zagaduje, a druga okrada.

Niektórzy oszuści podsuwają nawet pismo, w którym zobowiązujemy się im przekazać albo użyczyć nasz lokal. Na tej podstawie zaciągają na nasze konto zobowiązania.

Eksperci ostrzegają jednak - urzędnicy ministerstw nigdy nie chodzą po mieszkaniach, a już na pewno nie każą niczego podpisywać. Nie próbują też umieszczać uchodźców w mieszkaniach prywatnych.

Gdy dostaniemy taki list, od razu dzwońmy na policję!

"Na rejestr gospodarczy"

Organy ścigania są niemal bezradne wobec oszustów wyłudzających pieniądze metodą "na rejestr gospodarczy". Chodzi o wysyłanie do przedsiębiorców druków z wezwaniem do zapłaty w związku z wpisem do rejestru działalności. Jak się później okazuje - fikcyjnego. Tylko w Warszawie w ciągu ostatnich 2 lat na 22 postępowania odmówiono wszczęcia bądź umorzono 20.

Przestępcy w wysyłanych pismach małym drukiem piszą, że opłata jest fakultatywna. Wtedy prokuratura stwierdza, że nadawca, jeśli nawet pobrał opłatę, nie popełnia przestępstwa.

W całym kraju takich podmiotów, które naciągają przedsiębiorców jest ponad 30 - wynika z informacji, którą uzyskał nasz reporter z ministerstwa gospodarki. W tym roku resort złożył w związku z ich funkcjonowaniem 10 zawiadomień do prokuratury.

Nazwy tych podmiotów to kompilacja słów Krajowy Rejestr Podmiotów Gospodarczych, Pracowników, Przedsiębiorców, czy Ewidencja Działalności Gospodarczej. Pojawiło się też nowe zgłoszenie o Rejestrze Działalności Gospodarczej i Firm.