Policja znalazła poszukiwanego od poniedziałku w Tatrach 30-letniego mieszkańca Pruszkowa. Jak się okazało, mężczyzna nie wyszedł w góry. Przebywał w Zakopanem.

Obawiano się, że mężczyzna zaginął w górach (zdj. ilustracyjne) /Grzegorz Momot /PAP

Policjanci odnaleźli 30-latka na zakopiańskim dworcu autobusowym. Najprawdopodobniej z powodu poważnych problemów rodzinnych nie poinformował nikogo o tym, że jest bezpieczny.

W poniedziałek rano 30-latek wyszedł ze schroniska na hali Gąsienicowej i wszelki słuch o nim zaginął. Jego telefon nie zgłaszał się. Obawiano się, że zaginął w Tatrach. Już przedwczoraj zakopiańscy policjanci ustalili jednak, że mężczyzna robił zakupy w jednym z zakopiańskich sklepów.

Dopiero wczoraj udało się odnaleźć 30-latka. Jak się okazało, swoje rzeczy osobiste ukrył w lesie na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Sam chciał wyjechać z Zakopanego. Nie potrafił logicznie wytłumaczyć swojego zachowania.

(mpw)