Pod byle pretekstem wypłacano pieniądze wprost do kieszeni żołnierzy WSI, nie organizowano przetargów. Przyjmowano do służby kandydatów mimo negatywnych opinii. Raport z likwidacji WSI to także kopalnia wiedzy na temat obyczajowych skandali w byłych służbach.

Z raportu wyłania się obraz WSI jako służby mocno zdegenerowanej. Byli tam ludzie, którzy nadużywali alkoholu, leczyli na odwyku, popełniali przestępstwa i wykroczenia a mimo to robili kariery.

Prezydenci Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski, kolejni szefowie MON i WSI ponoszą „szczególną odpowiedzialność” za nieprawidłowości w Wojskowych Służbach Informacyjnych – stwierdza ujawniony przez prezydenta Kaczyńskiego raport. czytaj więcej

Normą stało się zwłaszcza picie alkoholu w miejscu pracy – piszą autorzy raportu i na dowód przytaczają historie z życia wzięte. O to cytaty:

[Kastelik] dał się (…) poznać jako osoba nadużywająca alkoholu, wstawiająca się w stan nietrzeźwości do tego stopnia, że tracił kontrolę nad odruchami fizjologicznymi. W stanie takim przebywał często od kilku do kilkunastu dni (…) po każdej uroczystości wracał na „Olimp”, gdzie sam sobie dolewał upijając się do nieprzytomności (…). .

Oficerowie często „zostawali w pracy, aby wypić kielicha”.

Niektórzy z oficerów wykorzystywali swoje stanowiska w myśl zasady „praca za seks”, a do przysługujących im lokali operacyjnych sprowadzali kobiety – jak napisano w raporcie – prawdopodobnie w celach intymnych.

Przeczytaj cały raport z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych