Obowiązkowe badania dla pracujących kobiet

Środa, 16 września 2009 (08:59)

Ministerstwo Zdrowia ma gotowy projekt rozporządzenia w sprawie obowiązkowej cytologii i mammografii dla pracujących kobiet. Reporterka RMF FM Kamila Biedrzycka ustaliła, że projekt będzie omawiany na najbliższym posiedzeniu kierownictwa resortu.

Cytologia i mammografia nie powinny znaleźć się w kodeksie pracy jako badania obowiązkowe - to ostateczna opinia minister pracy. Jolanta Fedak odrzuca więc pomysł swojej koleżanki z rządu Ewy Kopacz. Minister zdrowia chciała poprawić profilaktykę nowotworową wśród Polek. czytaj więcej

Ewa Kopacz chciała, żeby obowiązek wykonywania badań był wpisany do kodeksu pracy. Na to jednak nie zgodziła się minister pracy - Jolanta Fedak.

Na razie wiadomo tylko tyle, że badania będą obowiązkowe i bezpłatne. Rzecznik ministerstwa Piotr Olechno nie chciał powiedzieć nic więcej: Będzie wysłany ten projekt do konsultacji zewnętrznych. Mamy nadzieję, że na początku przyszłego roku wejdzie w życie. Za wcześnie na szczegóły - tyle oficjalnie usłyszeliśmy w Ministerstwie Zdrowia.

Jak się jednak dowiedziała nieoficjalnie nasza reporterka, za obowiązkowe badania mammograficzne i cytologiczne, prawdopodobnie nie będą płacić pracodawcy, ale Narodowy Fundusz Zdrowia. Taka propozycja spotka się na pewno z gigantycznym oporem płatnika, który wiecznie narzeka na brak pieniędzy. A regularne badania dla kilku milionów pracujących kobiet będą sporo kosztować.

W Małopolsce tylko 16 procent kobiet zdecydowało się na badania mammograficzne, refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Na Warmii i Mazurach NFZ do badań przesiewowych wytypował ponad 88 tysięcy kobiet. Do 1 września z tej możliwości skorzystała zaledwie co czwarta. Na cytologię zdecydowała się jedna piąta.

Jak sprawdziła nasza reporterka Barbara Zielińska, w niektórych wrocławskich przychodniach wcale nie jest łatwo dostać skierowanie na mammografię czy USG piersi. Czasami trzeba nawet użyć wielu argumentów:

Na Podlasiu do września do lekarzy zgłosiło się 25 procent kobiet. To najlepszy wynik spośród wszystkich województw, choć to i tak niewiele. Najgorzej jest w województwach śląskim i łódzkim. Tam piersi bada tylko co siódma kobieta. Jak tłumaczyły kobiety naszej reporterce Agnieszce Wyderce, to dlatego, że na konsultacje u onkologa w Łodzi trzeba czekać nawet 7 miesięcy:

Nasz reporter Piotr Świątkowski pytał natomiast poznanianki, czy przestrzegają zaleceń, które pomagają ustrzec się przed chorobą nowotworową:

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM - newsroom