Zanim doszło do tragedii, CASA miała dwa międzylądowania - wysiadając w Powidzu i Krzesinach życie uratowało osiemnaście osób. Jedną z nich jest generał Włodzimierz Usarek. Nie chce jednak mówić o sobie „ocalały”.

Wojskowy samolot CASA z oficerami wracającymi z konferencji "Bezpieczeństwo lotów" rozbił się w środę po godz. 19 kilometr od lotniska w Mirosławcu. Zginęło 16 pasażerów i 4 członków załogi. Wśród ofiar są wysocy rangą oficerowie polskich Sił Powietrznych. Na miejscu katastrofy... czytaj więcej

Generał Usarek uważa, że ryzyko to część jego pracy. Wysiadł z samolotu na poznańskich Krzesinach. Stracił przyjaciół. W momencie, gdy jechałem z Krzesin do domu dotarła do mnie wiadomość, w którą nie chciałem uwierzyć i chyba nadal nie wierzę. Nie da się o czymś takim spać, myśleć. Naszą główną myślą jest teraz: co zrobić, żeby pomóc tym rodzinom, to jest dzisiaj najważniejsze.

Pułkownik Wojciech Zgrabczyński wysiadł z Casy w Poznaniu. To byli moi przyjaciele, podawałem im rękę na pożegnanie. Jeszcze czułem uścisk tej ręki w godzinę po tym, jak dowiedziałem się o katastrofie.