Reklama

  • NIK: Fatalna sytuacja w schroniskach dla zwierząt

    Wtorek, 18 października 2011 (10:24)

    Samorządy nie radzą sobie z kontrolowaniem schronisk dla zwierząt - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli. W kilku przypadkach doniosła do prokuratury na właścicieli schronisk, którzy zdaniem kontrolerów mogą wyłudzać pieniądze od gmin.

    Zdjęcie

       
    /RMF FM

    Wyniki kontroli przedstawia prezes NIK Jacek Jezierski

    Odtwarzacz audio wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce.

    NIK znalazła schroniska, gdzie wyłapywane psy są wypuszczane i znów wyłapywane a schroniska pobierają za to pieniądze, tak jakby to były nowe zwierzęta.

    Ponad połowa schronisk jest przepełniona. Każdego dnia trafiają do nich średnio cztery kolejne zwierzęta. W schroniskach umiera 25 proc. psów i 30 proc. kotów. Dochodzi też do tego, że wyłapywane zwierzęta od razu są uśmiercane.

    Pomógłby system znakowania zwierząt, jednak jak stwierdzili kontrolerzy taki praktycznie nie istnieje. Schroniska są przepełnione a samorządy dają pieniądze i nie interesują się tym, co dzieje się w schroniskach.Samorządy ograniczają swoje działania do minimum: opłacają wyłapywanie bezpańskich zwierząt oraz ich pobyt w schronisku. Chociaż liczba zwierząt w schroniskach z roku na rok rośnie, program zapobiegania bezdomności psów i kotów realizuje tylko co trzecia gmina.

    Reklama

    Gminy redukują do minimum swoje obowiązki nadzorcze wobec prowadzących schroniska. Kontrolowane są przede wszystkim schroniska samorządowe. W placówkach prywatnych, do których trafiają z gminy publiczne pieniądze, nadzór praktycznie nie istnieje. Urzędnicy nie wiedzą gdzie, w jakich warunkach i czy w ogóle dane zwierzę przebywa jeszcze w schronisku.

    W ponad połowie skontrolowanych schronisk liczba zwierząt przekraczała liczbę przygotowanych miejsc - zdarzało się, że nawet o 50 procent. Problemem jest również brak zadaszonych boksów oraz izolatek. Zdarza się, że w schroniskach nie ma wybiegów, a jeśli są, to na miękkim, pokrytym odchodami terenie, który po deszczu zamienia się w błotnistą breję.

    Coraz popularniejsze stają się miejsca nazywane przytuliskami lub hotelami dla zwierząt. Niestety, prawo nie formułuje wobec nich żadnych wymagać. Schroniska podlegają m.in. nadzorowi weterynaryjnemu i muszą spełniać określone normy. W przypadku przytulisk i hoteli nie ma ani konkretnych przepisów, ani nadzoru. Placówki tego rodzaju nie muszą prowadzić ewidencji, przestrzegać procedur ani zapewniać opieki weterynaryjnej. Mogą za to - za publiczne pieniądze - przynosić właścicielom wymierny zysk.

    Jest też dobra wiadomość - wolno, ale systematycznie rośnie liczba adopcji zwierząt ze schronisk. W kontrolowanym okresie nowych opiekunów znalazło niemal 65 proc. zwierzaków dostarczonych do schronisk (około 40 tys.).

    Zobacz cały raport NIK

    Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Reklama

Wasze komentarze (5)

  • 19.10.2011 (09:39)
    ~plastyczna
    w Polsce niestety zwierzęta nie mają żadnych praw, traktowane są jak przedmioty....Każdy może zrobić z nimi wszystko, a kara, to jedynie pogrożenie palcem....tragedia
  • 18.10.2011 (12:26)
    ~Józio
    Bardzo mi żal tych biednych zwierzaków , ja też mam w domy trzy pieski i dwa kotki z schroniska . I takich ludzi którzy w okrutny sposób pozbywają się swoich pupili , pozamykał bym w klatkach zamiast zwierząt , niech popróbują jaki to komfort i zbytek .
  • 18.10.2011 (12:17)
    ~vex
    a to tylko jedna strona medalu, a wiecie jakich psychopatów zatrudniają w rzeźniach? lepiej nie wiedzieć i tak woli każdy, sam pracowałem to wiem co mówię, jakby jeden z drugim zobaczył co tam się wyrabia (a przechodzi to ludzkie pojęcie o sadyźmie) to stałby się wegeterianinem i czasem zastanawiał by się czy rośliny to nie boli jak się ją zjada
  • 18.10.2011 (11:36)
    ~Witek
    Na stronie NIK jest ciekawy wywiad z kontrolerem, który uczestniczył w kontroli schronisk.
  • 18.10.2011 (10:56)
    ~ala
    Nadal jest WIOCHA w Polsce! Do prawdziwej Europy mamy jeszcze daleko