​Niepozorna zmiana przepisów znosi ograniczenia w finansowaniu politykom ich kampanii - informuje środowa "Rzeczpospolita". W tym tygodniu Senat zajmuje się uchwaloną z inicjatywy PiS nowelizacją kodeksu wyborczego - podaje dziennik.

Zdjęcie ilustracyjne /Michał Walczak /PAP

Jak informuje gazeta, w art. 106 par. 1 kodeksu wyborczego, wykreślono przecinek. Obecnie przepis głosi: "Każdy wyborca może prowadzić agitację wyborczą na rzecz kandydatów, w tym zbierać podpisy popierające zgłoszenia kandydatów, po uzyskaniu pisemnej zgody pełnomocnika wyborczego". 

Po zmianach przepis ma brzmieć: "Agitację wyborczą może prowadzić każdy komitet wyborczy i każdy wyborca, w tym zbierać podpisy popierające zgłoszenia kandydatów po uzyskaniu pisemnej zgody pełnomocnika wyborczego" - czytamy w artykule.

Skoro przed słowami "po uzyskaniu pisemnej zgody" przecinka już nie ma, każdy wyborca będzie mógł agitować, nie pytając o zgodę.

Gazeta pyta, czy to błąd w tekście, czy celowa zmiana? Przedstawiciel wnioskodawców Łukasz Schreiber z PiS mówi, że to drugie. 

Agitacją jest np. rozdawanie ulotek, a uznać za nią można też rozmowę o polityce u cioci na imieninach. Obecnie teoretycznie trzeba mieć na to zgodę. To martwy przepis - mówi dla "Rzeczpospolitej".

(ph)