Ograniczone możliwości odizolowania sprawców przemocy od osób krzywdzonych, niewystarczająca pomoc specjalistyczna oraz brak skutecznych metod nakłaniania sprawców do udziału w działaniach korekcyjnych powodują - w ocenie Najwyższej Izby Kontroli - że pomoc ofiarom przemocy domowej jest nieskuteczna. Izba sugeruje, że usprawnienia wymagają m.in. procedura Niebieskiej Karty oraz system pracy zespołów interdyscyplinarnych.

Zdjęcie ilustracyjne /PAP/KEYSTONE /PAP/EPA

W ocenie Najwyższej Izby Kontroli funkcjonowanie zespołów interdyscyplinarnych - które powoływane są w samorządach, by pomagać ofiarom przemocy - stanowi dobrą podstawę do dalszego rozwoju lokalnych systemów przeciwdziałania przemocy domowej, choć obecnie efekty ich działalności są osiągane przede wszystkim dzięki indywidualnemu zaangażowaniu osób biorących udział w ich pracach.

NIK wskazuje, że procedura Niebieskiej Karty - która zakładana jest rodzinom doświadczającym przemocy - stanowi sztywne połączenie działań interwencyjnych i pomocy długofalowej, nawet w sytuacjach, które tego nie wymagają. W obecnym stanie prawnym w każdym przypadku istnieje formalny obowiązek wypełniania obszernego formularza karty A, powoływania grupy roboczej i opracowania indywidualnych planów pomocy dla osoby dotkniętej przemocą domową. To z kolei zwiększa obciążenie pracą członków zespołów interdyscyplinarnych oraz wpływa na długotrwałość postępowań.

W ocenie Izby wsparcie zapewniane osobom doświadczającym przemocy było niewystarczające. O ile schronienie w sytuacji kryzysowej zapewniały wszystkie skontrolowane przez NIK ośrodki, to tylko w 9 z 24 gmin stworzono warunki umożliwiające uzyskanie trwałego schronienia, np. mieszkania komunalnego, socjalnego. Niestety czas oczekiwania na te mieszkania wynosił nawet ponad 2 lata. Problem jest o tyle istotny, że w dalszym ciągu - jak podkreśla NIK - najczęściej to osoby krzywdzone w sytuacji kryzysowej muszą opuszczać wspólne miejsce zamieszkania.

Izba wskazuje, że najskuteczniejszym sposobem przerwania przemocy jest odizolowanie sprawcy od osoby dotkniętej przemocą. Policjant może zatrzymać sprawcę przemocy domowej, który stwarza bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego (w 2014 r. było prawie 14 tys. takich przypadków przy ponad 99 tys. wypełnionych formularzach A Niebieskich Kart - to 14 proc.), sąd natomiast może nakazać opuszczenie przez sprawcę lokalu zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonym. Taki nakaz jest wydawany coraz częściej - w 2012 r. zastosowano go wobec 1 tys. 241 osób, a w 2014 r. wobec 2 tys. 341. Jednak nadal w praktyce przeważnie to osoba doświadczająca przemocy musi szukać bezpiecznego schronienia - zauważa Izba.

NIK stwierdziła, że niewystarczająca była też pomoc specjalistyczna dla osób doświadczających przemocy. We wszystkich skontrolowanych ośrodkach zapewniano jedynie poradnictwo socjalne. Poradnictwo prawne i psychologiczne funkcjonowało w 20 z 24 skontrolowanych ośrodków. Tylko w 14 ośrodkach zatrudnieni byli specjaliści w zakresie poradnictwa rodzinnego, a w siedmiu - specjaliści z zakresu pracy z dziećmi.

Grupy wsparcia zorganizowane zostały przez 16 z 24 skontrolowanych ośrodków, a grupy terapeutyczne przez 11 z nich. Przy czym z pomocy grup wsparcia skorzystało zaledwie 4,5 proc. osób doświadczających przemocy, a z grup terapeutycznych zaledwie nieco ponad 3 proc.

Najsłabszą stroną systemu - w ocenie NIK - są oddziaływania na sprawców przemocy, bo nie są oni zobligowani do udziału w procedurze Niebieskiej Karty. Na wezwanie przewodniczącego zespołu interdyscyplinarnego w jednostkach objętych kontrolą odpowiadało średnio tylko ok. 10-20 proc. sprawców przemocy. Co więcej - wskazuje NIK - sprawca nie musi także realizować działań przewidzianych dla niego w planie pomocy.

W programach korekcyjno-edukacyjnych uczestniczy niewielu sprawców - w skontrolowanych przez NIK jednostkach było to ok. 2-3 proc. z nich (w skali kraju - niecałe 10 proc., w tym prawie połowa w czasie odbywania kary pozbawienia wolności), przy czym niespełna połowa z nich te programy ukończyła. Izba uważa, że wynika to po części z faktu, iż nie wszystkie powiaty opracowują i realizują programy oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych (w 2014 r. takich programów nie prowadziło ponad 40 proc. powiatów w Polsce, a w 2015 r. - 28 proc.). Sądy w niewielu przypadkach orzekają ten obowiązek wobec sprawców przemocy (5 proc. skazanych w 2014 r.).

Fakt, że sprawca nie musi współpracować z instytucjami zajmującymi się przeciwdziałaniem przemocy, utwierdza te osoby, w przeciwieństwie do ofiar, w poczuciu pewności i bezpieczeństwa - stwierdza Izba. Tym bardziej, że aż 73 proc. wyroków wobec sprawców wydawanych jest w zawieszeniu.

NIK wskazała też, że ośrodki pomocy społecznej, zespoły interdyscyplinarne oraz jednostki prowadzące oddziaływania korekcyjno-edukacyjne nie posiadały pełnych informacji o liczbie i rodzaju środków zapobiegawczych, karnych i probacyjnych zastosowanych wobec sprawców oraz wywiązywaniu się sprawców z nałożonych na nich obowiązków, nakazów i zakazów. Przekazywanie do zespołów interdyscyplinarnych takich informacji umożliwiałoby bardziej skuteczną pracę z rodziną doznającą przemocy.

Izba ocenia, że konieczne jest m.in., by gminy, na których spoczywa obowiązek stworzenia lokalnego systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie, opracowywały rzetelną diagnozę tego zjawiska na własnym terenie (w tym ustalały liczbę rodzin zagrożonych przemocą) oraz przygotowywały programy przeciwdziałania przemocy i ochrony ofiar w sposób umożliwiający ich ocenę i ewaluację. Ważne jest też, by zapewniły ofiarom łatwo dostępne i kompleksowe poradnictwo specjalistyczne oraz zwiększyły bazę lokalową dla takich osób. Samorządy powiatowe powinny natomiast zintensyfikować działania na rzecz odpowiedniej realizacji programów oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych dla sprawców przemocy domowej.

(mn)