​20-latek w Zgierzu usłyszał zarzuty dotkliwego pobicia niepełnosprawnego. Śledczy uznali, że obrażenia ręki, jakie miał napastnik potwierdzają, jak mocno bił swoją ofiarę. Mężczyzna po przesłuchaniu został zwolniony, bo lekarz nie pozwolił na jego dłuższe zatrzymanie. 20-latek ma bowiem przejść operację.

Zdj. ilustracyjne /Tytus Żmijewski /PAP

Dramat niepełnosprawnego 28-latka rozegrał się w niedzielę w Zgierzu. Mężczyzna wyszedł na spacer z psem niedaleko swojego mieszkania. W pobliżu gimnazjum zobaczył grupę około dziesięciu młodych osób w wieku od 20 do 25 lat. Zachowywali się głośno i prawdopodobnie pili alkohol.

Gdy niepełnosprawny był w odległości ok. 20-30 metrów od tej grupy, prowadzony przez niego na smyczy pies został zaatakowany przez innego psa. Zwierzę nadbiegło od strony stojących młodych ludzi. 28-latek, który jest osobą niedowidzącą próbował osłonić swojego pupila nogą, co wywołało wściekłość właściciela drugiego psa.

Młody mężczyzna gwałtownie zaatakował niepełnosprawnego. Kilkakrotnie uderzył go pięściami po głowie. 28-latek nie bronił się. Na ratunek zaatakowanemu przyszli towarzysze napastnika, którzy odciągnęli go na bok. Pobity 28-latek trafił do szpitala.

20-letni napastnik był już wcześniej notowany przez policję. Grozi mu do 5 lat więzienia.  

(az)