Były naciski, żebym się przyznał do tego, czego nie zrobiłem - mówi w rozmowie z RMF FM Roman W., podejrzany wcześniej o podłożenie atrap bomb w Warszawie w 2005. Z powodu niewykrycia sprawców, warszawska prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie. Uznano, że W. nie popełnił tego czynu.

Stołeczna prokuratura umorzyła śledztwo przeciw Romanowi W. podejrzanemu o podłożenie atrap bomb w Warszawie w 2005 roku tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich. Śledczy uznali, że to nie on był "zamachowcem", który sparaliżował Warszawę. Innych podejrzanych nie ma, więc śledztwo... czytaj więcej

Jeszcze nie dotarło do mnie zawiadomienie z prokuratury o umorzeniu śledztwa - mówi RMF FM Roman W.

Na początku nie było za ciekawie, nie było dobrze. Pierwszy dzień przesłuchania 12 godzin, drugi dzień 14 godzin. Były jakieś takie naciski dziwne (...) do tego żebym się przyznał. Do tego, czego nie zrobiłem tak naprawdę - mówi RMF FM Roman W.:

Tłumaczy, czym - jego zdaniem - mógł zainteresować policję i prokuraturę: Do klubu został wprowadzony do sprzedaży napój o nazwie Gay Power. Natomiast ta brygada (odpowiedzialni za podłożenie atrap), z tego co ja wiem, i dostałem dokumenty z policji podpisała się Power Gay, czyli zupełna odwrotność - w przetłumaczeniu na Silny Pedał, że te brygady się kiedyś tam ujawnią. Owszem, ujawnił się napój o tej samej nazwie - mówi Roman W.